27 stycznia, 2022

Depresja. Gdy kopniaków jest więcej niż rzeczy przyjemnych

rozbicie-tafla-promienie-słońca…lub jeśli ich siła jest większa niż dotąd doświadczonych przyjemności.

Jeśli niepowodzenia odczuwamy silniej niż szczęście.

I jeśli uważamy, że szczęście jest czymś normalnym, co powinno być na co dzień, a rzeczy nieprzyjemne odczuwamy jak przeszycie sztyletem.

I tu dochodzimy do sedna problemu:

  1. Czym jest dla Ciebie szczęście?
  2. Dlaczego niepowodzenia odbierasz tak dotkliwie boleśnie?

Skąd się bierze szczęście i krzywda?

Szczęście to bardzo szerokie pojęcie. Dla każdego oznacza coś innego, bo każdy ma inne wartości.

A jakie są Twoje? Co jest dla Ciebie ważne w życiu?

Zastanów się nad tym. Zrób sobie listę tych rzeczy.

I żyj tym, co jest dla Ciebie ważne i zgodne z Twoimi wartościami.

(W końcu już przygotuję tą listę wartości, z której będziesz mógł/mogła wybrać to, co Ci pasuje najbardziej. Obiecuję 😉)

Aktualizacja 07.07.2017: Już jest – tutaj.

Dlaczego każde niepowodzenie i krytykę odbierasz tak bardzo personalnie?

Dlaczego odbierasz jako osobistą bardzo dotkliwą krzywdę, która sprowadza Cię do parteru i która powoduje, że czujesz się podeptany?

  • Zapewne nie masz zdrowych granic.
  • Zapewne Twoje poczucie własnej wartości jest dość niskie.

Twoje granice są zniszczone, więc nie posiadasz pewnej bariery, pewnego filtra, tarczy, które mogą Cię ochronić przed dotkliwym bólem. Każde potknięcie i każde zamachnięcie się na Ciebie, to dla Ciebie strzał prosto w serce.

Zapewne byłeś deptany od dłuższego czasu, ktoś wyżywał się na Tobie, wmawiał Ci, że jesteś nikim, jesteś gorszy i głupi. Że jesteś nieporadny i nigdy niczego się nie nauczysz.

– Trudno postrzegać siebie jako kogoś wartościowego, jeśli znowu się obrywa. Prędzej można się utwierdzić w przekonaniu, że rzeczywiście jest się beznadziejnym. Nie ma się co dziwić.

Tylko że tak nie jest. Ale Ty jesteś jak zranione zwierzę, które nie ma warunków, aby dać zagoić się swoim ranom i się zregenerować.

Co możesz zrobić, aby poczuć się lepiej?

Włączyć na luz.

Nie wymagać od siebie zbyt wiele. Odpoczywać. Działać po trochu. I odpoczywać. I tak na zmianę.

Tu poczytaj o uważności, która Ci się przyda.

Co dotąd zrobiłeś?

Przytoczę tu taką krótki dialog psychoterapeuty z pacjentem chorym na depresję, któremu zalecił codzienną aktywność.

Psychoterapeuta pyta, co dzisiaj zrobił. Ten odpowiada, że nic.

– Jak to nic?? – pyta z niedowierzaniem psychoterapeuta.

– No nic. Obudziłem się, długo leżałem potem w łóżku. Nie chciało mi się robić obiadu. W ogóle nie chciało mi się nic robić i nie miałem apetytu. Zrobiłem sobie herbatę, a potem wsiadłem w autobus i przyjechałem do pana. Oto i jestem.

– Uff. Ulżyło mi – odparł psychoterapeuta. – Wykonał pan przynajmniej trzy czynności.

Dostrzegajmy więc najmniejsze przejawy naszej aktywności. Aktywności, które pozwalają nam wyjść ze stanu, w którym być nie chcemy.

Codziennie dodajmy nową. Najlepiej jakąś przyjemną.

Sposób na nieprzyjemne rzeczy

Jeśli musimy zmierzyć się z rzeczą nieprzyjemną, prośmy o wsparcie znajomych i przyjaciół.

Na przykład o sprawdzenie jakiegoś pisma urzędowego, udanie się z nami w jakieś miejsce w celu załatwienia sprawy.

Jeśli nie mamy ich pod ręką (tzn. znajomych, przyjaciół), to rozbijmy te nieprzyjemne rzeczy na części przyswajalne i róbmy to krok po kroku.

Skoncentrujmy się na tych elementach, które są dla nas w tym wszystkim przyjemne (zawsze jakiś element się znajdzie), a dalej jakoś pójdzie.

Przygotujmy sobie krótki plan. Jeden krok na jeden dzień.

Ale róbmy to pod jednym warunkiem: że każdej nieprzyjemnej rzeczy będzie towarzyszyć przyjemna. Czyli tego samego dnia zrobimy dla siebie coś fajnego. Co najmniej jedną przyjemną rzecz.

I tak konsekwentnie dzień po dniu.

Dojdź do źródła

Prawda jest taka, że podstawą wyjścia z depresji jest zaopiekowanie się sobą. Niby proste, ale jeśli w dzieciństwie brakowało opieki, to później odczuwamy boleśnie jej deficyt.

 

Podsumowując: depresja jest wtedy, gdy odczuwamy więcej krzywd niż przyjemności.

Receptą na poprawę samopoczucia jest robienie jak najwięcej rzeczy pozytywnych. A najlepszym rozwiązaniem: zaangażowanie w swoją pasję. Nie biczuj się. Ale ładuj się jak bateria. Zawsze wykorzystuj okazje do ładowania się.

Moje podejście do wychodzenia z depresji plus naprawdę osobiste porady

Uwaga: nie jestem zwolennikiem psychotropów! Nigdy ich nie brałam i osobiście uważam (na swoim przykładzie i na podstawie swoich obserwacji), że najlepszym sposobem na wychodzenie z depresji jest (łącznie):

  1. aktywność
  2. możliwość decydowania o sobie,
  3. poczucie wpływu na to, co chcemy osiągnąć oraz
  4. ładowanie się pozytywnymi rzeczami (czyli działaniami, które są dla nas zdrowe i fajne)

Tu niezbędna jest praca polegająca na uporaniu się:

  1. z bolesną przeszłością,
  2. naszym niskim poczuciem wartości
  3. i dojście do naszej tożsamości poprzez poznanie naszych wartości.

Dla mnie to, co przedstawiłam powyżej, to podstawa w wychodzeniu z depresji. A leki to ewentualnie taki dodatek, aby siebie w tej pracy wspomóc. Ale nigdy na odwrót.

Oczywiście praca z psychoterapeutą, jak najbardziej wskazana, a nawet potrzebna, aby móc to zrealizować. Choćby tylko dla samego wsparcia.

 

Dowiedz się, co wpływa na powstawanie depresji w Twojej dysfunkcyjnej rodzinie pochodzenia – tutaj.

Autodiagnoza depresji poprzez analizę pojęcia – tutaj

Oraz artykuł o wychodzeniu z depresyjnych schematów myślenia w rodzinie dysfunkcyjnej – tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

GDZIE SIĘ ZGŁOSIĆ, JEŚLI NIE WIESZ, GDZIE SIĘ ZGŁOSIĆ?
Przemoc w czasie kwarantanny w zw. z COVID-19
– SZYBKA POMOC –
(KLIKNIJ)