Co to znaczy: “narodzić się na nowo?”

Nie będę przedłużać.

Przejdę od razu do odpowiedzi.

A więc: co to znaczy: “narodzić się na nowo?”

Rodzisz się na nowo, gdy:

Rozkwitasz,

czyli otwierasz się na świat, doświadczenia, poznawanie innych ludzi, nabywanie nowej wiedzy, próbujesz i bierzesz odpowiedzialność za to, co robisz i stworzysz

albo inaczej –

Pozbywasz się po kolei swoich ciasnych, krępujących osłon,

jedna po drugiej. Jak u cebuli. Dokopujesz się do siebie.

Pozbywasz się po kolei:

1. wpływu swoich toksycznych rodziców (opuszczasz chory system rodziny pochodzenia). Wychodzisz poza niego. Nie dajesz się wciągać w manipulacje. Nie dajesz siebie zagarnąć

2. wpływu swojego toksycznego partnera/toksycznej partnerki (opuszczasz chory związek z nim/z nią). Wychodzisz z niego. Stawiasz granice, ustalacie zasady, trzymasz się tego i patrzysz, co będzie dalej. Jeśli dalej to samo, albo jeszcze gorzej, to opuszczasz

3. wpływu swoich toksycznych współpracowników i innych toksycznych osób z Twojego otoczenia (znajomych, osób, które znasz z czasów szkolnych i stąd tylko uznanych za przyjaciół, całkowicie pomijając to, że te osoby są dla Ciebie uciążliwe). Ograniczasz z nimi kontakt i/albo opuszczasz część z nich lub opuszczasz ich wszystkich. Jak wolisz. Ustalasz swoje granice i reagujesz, gdy ktoś je przekracza. Nie dajesz im wbić szpili w siebie

4. wpływu innych, nieznanych Ci dotąd osób. Trzymasz się swoich granic i wartości.

Masz okazję w końcu poczuć swoje życie. Żyjesz.

Życzę Ci takiego życia do zdobycia jak najszybciej.

Plus zdrowej obfitości

(obżarcie się na święta też mieści się w takiej zdrowej obfitości. Raz na jakiś czas można.

No chyba że faktycznie nie możesz) .
———————————-

A tutaj jeszcze możesz poczytać o tym, co zrobić, gdy nadal masz wątpliwości, czy spędzić święta ze swoją rodziną pochodzenia albo ze swoim toksycznym partnerem/partnerką. Artykuł wprawdzie był pisany zimą, w obliczu świąt Bożego Narodzenia, ale nie ma to najmniejszego znaczenia. Święta to święta. Poza tym jest aktualny w obliczu zbliżających się urodzin, imienin, komunii, ślubów, wszelkiej maści konsekracji i innych rodzinnych wariacji.

9 thoughts on “Co to znaczy: “narodzić się na nowo?”

  1. ananas

    Dla mnie narodzić się na nowo, to przyjąć Pana Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela. Bez urazy dla katolików, ale przeszłam z kościoła katolickiego do kościoła protestanckiego i dopiero teraz naprawdę mam relację z Jezusem, a nie religię. Jeśli w niego wierzysz, to jesteś zbawiona/zbawiony (nie wierzę w czyściec) – więc przyjmij Go już teraz! 💖

    Reply
  2. Lily

    Witam, zaglądam na ten blog regularnie. Pomógł mi on uporać się z brakiem relacji z rodzicami. Właściwie to doszłam do wniosku, że ja nie jestem w stanie ich zmienić. Nie zmienię tego że nie chcieli mieć córki tylko syna. I choćbym nie wiem co robiła to i tak byłam ta gorsza. W moim ciele jest jeszcze taki lęk, niepokój. Moje relacje opisywałam w komentarzach. Dzięki temu blogowi zrozumiałam że nie tylko ja miałam takie doświadczenia. Nadal jednak zastanawiam się jak ty o jest być przytulonym przez matkę. Ja takiej sytuacji nie pamiętam, nawet z wczesnego dzieciństwa.

    Reply
    1. Justyna

      Witam Lily,

      Ja też miałam ten problem, co bym nie zrobiła to i tak matka coś znalazła żeby się przyczepić i mnie gnębic. Nawet jeśli długo było ok, a mnie się powodziło, albo z czegoś się cieszyłam to sobie o czymś przypomniała żeby mi to zepsuć. Doszło do takiej sytuacji że rodzice przerośli samych siebie i powiedzialam “dość”. Zdobyłam się na odwagę dopiero kiedy zostałam sama Matką. Wcześniej też chciałam żeby mnie matka zaakceptowała, była że nie dumna. Teraz nie potrzebuję tego… Już mi chyba nawet nie jest przykro… Jedynie czego od niej potrzebuję to święty spokój. Bo znalazłam miłość i akceptację gdzie indziej.. Jak pisałam, sama zostałam mama i gdzieś wewnątrz mnie odezwał się instynkt, że ja tak nie chcę, że chcę w spokoju wychowywać Dziecko, a nie być stlamszona przez swoją matkę… Chcę być dla Niego silna, żeby On w przyszłości też był 🙂 myślę, że podjęłam dobra decyzję i w niej wytrwam, choć zdarzają się słabsze dni… Ale minął rok a jest lepiej, także patrzę z nadzieją w przyszłość:)

      Życzę Tobie tego samego 🙂 pozdrawiam

      Reply
  3. Katarzyna Płatnerz Post author

    Obawy, niespokojne myśli, koszmarne męczące sny – to jeszcze przez jakiś czas może się utrzymywać. To daje nam obraz tego, jak bardzo byliśmy zniewoleni. Ale to przejdzie, gdy zmierzymy się z tym. Gdy zmierzymy się ze swoją siłą, gdy otwieramy się na prawdę o swoich rodzicach, gdy zdystansujemy się względem tego chorego układu, który podtrzymywali, gdy przyjmiemy, że ten system to pewien kształt, który jest poza nami. Napiszę o tym odrębny artykuł: “Wewnętrzny krzyk. Co dalej?” Pozdrawiam serdecznie.

    [Edit: 25.04.2019] Już jest: https://jaksieuwolnic.pl/odkrywanie-siebie/wewnetrzny-krzyk-co-dalej/

    Reply
  4. Justyna

    Witam! Mam dokładnie tak samo 🙂 od roku nie utrzymuję kontaktu z rodzicami i też często mnie się śnią koszmary z nimi w roli głównej, np. że znów muszę z nimi mieszkać 😂😂 też miałam problem z bólem w klatce piersiowej i ciągłym napięciem i stresem. Poszłam na terapię, posilkowalam się tym blogiem, kontaktowała się z autorką bloga oraz szukałam innych pomocy. Mimo, że jest to bardzo ciężka droga, był to najspokojniejsza rok w moim życiu!!! Wiele się o sobie dowiedziałam, wyszło na to, że nie jestem aż taka zła jak mnie wpajano i walczę dalej 🙂 jest coraz lepiej, kolatania ustały, ja przestałam przejmować się opiniami innych i czuję, że powoli zaczynam żyć tak jak zawsze chciałam!

    Trzymam kciuki Dziewczyny, damy radę 🙂 dużo daje to, że jest nas wielu i wsparcie osób, które przeżyły coś podobnego jest ogromnie pomocne.

    Samych dobroci!! 🙂

    Reply
    1. Justyna

      Przepraszam za literówki, jak zwykle chciałam napisać coś w pośpiechu i nie sprawdziłam czy słownik nie zmienił mi wyrazów.

      Reply
  5. Roza

    Natalio jestem w bardzo podobnej sytuacji. Ja tez nie mam kompletnie kontaktu z rodzicami i rodzenstwem od kilku miesiecy, a od ponad roku i tak jesli byly kontaktu to tylko wiadomosci, brak spotkan, telefonow itp. Doskonale tez rozumiem Cie w kwestii obarczania wina za brak kontaktu twojego meza, u minie jest dokladnie taka sama sytuacja. Ciagla manipulacja, odwaracanie kota ogonem, wmawianie jakis sprzecznych w ogole informacji, wzbudzanie poczucia winy itp. Na podstawie Twojego wpisu widze, ze u Ciebie tez byla tzw. tresura Ciebie jako dziecka bo ja przez to wlasnie przeszlam i teraz tez mam ciagle wrazenie, ze musze rozkazy rodzinki wykonywac choc wiem, ze to chore i wiem, ze musialam sie od tego tyranstwa uwolnic. Najgorzej, w moim przypadku przynajmniej przejsc przez wszytskie swieta i okazje bo po wielu latach tzw. tresury jest trudno postawic na swoim i odgrodzic sie od toksyka i przede wszystkim uwierzyc, ze ma sie prawo do wlasnych opini. Zycze sobie i Tobie powodzenia i wytrwania w decyzji. Duzo sily!

    Reply
  6. Natalia

    Bardzo dziękuję za ten blog. W połączeniu z innymi artykułami oraz z książką “Toksyczni rodzice” pomógł mi podjąć decyzję o zerwaniu kontaktów z rodzicami (toksyczna matka, ojciec – paź – milcząco akceptuje wszystko). Zerwałam kontakty w lutym tego roku (mam 30 lat), dzisiaj (drugi dzień Wielkanocy) zadzwonił brat (23 lata) z awanturą i też zerwał ze mną kontakty. Oczywiście to nie była moja decyzja, tylko mojego męża (według nich). Nie rozumieją mojej decyzji, to ja powinnam się leczyć. Od momentu zerwania kontaktów ustały u mnie bezpodstawne i silne palpitacje serca oraz inne dolegliwości. Ale faktem jest, że raz na jakiś czas śni mi się moja matka i mówi mi, co mam robić, a ja przez cały sen wykonuję jej polecenia xD Wesołych Świąt wszystkim życzę, oraz ODWAGI! Walczcie o swoje życie!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.