Narcyz. O co mu chodzi? Czego chce od Ciebie?

narcyz o co mu chodziJak rozpoznać narcyza? Czy warto utrzymywać z nim relację – to już wiesz. A jeśli jeszcze nie wiesz, to polecam zajrzeć do wpisu na ten temat: Jak rozpoznać narcyza? Jak działa i czy warto z nim utrzymywać relację?

Niniejszy wpis jest niejako uzupełnieniem tego, co zostało napisane w tamtym i takim podsumowaniem z garścią porad. Jednocześnie nie obiecam, że wpisy na temat narcyzów się już nie pojawią 😉

Narcyz O co mu chodzi?

WUW – Wizerunek Uwaga Władza

Narcyzowi chodzi głównie o te trzy rzeczy. Są to środki, za pomocą których się dowartościowuje. A poczucie własnej wartości narcyza jest na bardzo niskim poziomie. On nie potrafi zadowolić się swoim wnętrzem i samodzielnie, bez używania kogokolwiek, go napełnić. Jest pusty uczuciowo albo na tyle odcięty od swojego prawdziwego „ja”, że koncentruje się na innych i z nich pobiera to, co mu trzeba.  Narcyz jest przykładem człowieka toksycznego. Bardzo toksycznego.

  1. Wizerunek. Narcyz koncentruje się na swojej powierzchowności – swoim wizerunku („mucha nie siada”, „dusza towarzystwa”, „ąę”, „sam seks”, „pełnia charyzmy”, „biedactwo” – tu też wpisuje się „hipochondryk”, „niewiniątko”, „sierotka” – a tak naprawdę pokorne cielę, które dwie matki ssie). Koncentruje się na budowaniu go i utrzymywaniu, by przykryć nim jak pokrywką tą czeluść, która jest w nim i by nikt nie pomyślał, że jego domeną są jakieś ciemne sprawki (przemoc, ciągłe manipulacje, pasożytowanie na ludziach). Odpowiedni wizerunek dla narcyza to podstawa – pozwala na zdobycie uwagi
  2. Uwaga. Narcyz koncentruje się na utrzymaniu na sobie uwagi, bo ma jej deficyt (ciągły! – jest to chorobliwa potrzeba uwagi – co może wiązać się z deficytem uwagi w okresie dzieciństwa albo z przyzwyczajeniem do ciągłej przesadnej uwagi w dzieciństwie i później – dotyczy to dzieci, od których nie wymaga się żadnej dyscypliny, nie pozwala na ponoszenie konsekwencji. To tzw. „wypieszczone”, „wychuchane” rozkapryszone dzieci, których jakiekolwiek niegrzeczne i przemocowe zachowanie usprawiedliwiane jest przez rodziców, ignorowane lub obracane w żart).

Zdobycie i utrzymanie uwagi przez narcyza pozwala mu natomiast na władzę nad kimś.

  1. Władza. Narcyz koncentruje się na władzy, bo kontrola nad czymś i nad kimś, a w szczególności nad emocjami i zachowaniami ludzi, pozwala mu odczuć swój wpływ, swoją sprawczość (przez długi czas nie odczuwał swojej sprawczości – w okresie dzieciństwa nie pozwalano mu na samodzielność lub miał przyzwolenie na ustawianie najbliższych w swoim otoczeniu i strasznie mu się to spodobało). Pozwala mu to też utrzymać otoczenie tak, jak sobie to wyobraża dla swoich własnych korzyści. Poustawiać sobie ludzi jak kukiełki w swoim teatrzyku i manipulować nimi. Władza i kontrola umożliwiają mu również podtrzymywanie swojego wizerunku i przyciąganie uwagi.

Wszystkie elementy: wizerunek, uwaga, władza zatem się przenikają i uzupełniają u narcyza, pozwalając mu istnieć.

Jakkolwiek jesteśmy przekonani, że takie życie narcyza jest męczące dla niego, bo wiemy, że nie o to w życiu chodzi, zbawianie narcyzów to nie nasza broszka. Narcyzi nie słuchają, nie przyjmują pomocy, zadufanie w sobie im to uniemożliwia. Jest to wbrew stworzonemu przez nich wizerunkowi. Szkoda energii. Wyssą nas. Mogą obudzić się tylko wtedy, gdy ich zostawimy (szczerze, to zapomnij o tym, że się obudzą). No chyba że narcystyczne zachowanie przejawia Twoje dziecko. Wówczas Twoim obowiązkiem jest się tym zająć we współpracy z psychologiem, pracując również nad sobą. Bo można to wtedy zmienić.


Jak sobie poradzić z narcyzem?

Odpowiedz dokładnym przeciwieństwem tego, czego narcyz oczekuje, czyli:

  1. Wyśmiej jego działania – jeśli Cię bezpośrednio czynnie atakuje, chce Cię podeptać i puszy się jak paw. Cięte riposty są tu najlepszym rozwiązaniem. Ukaż mu jego śmieszność. „Ustaw lustro” (czyli siebie) tak, aby tą swoją dziecinność i śmieszność, prymitywizm, chamstwo mógł w tym zobaczyć. Na przykład stosując zwroty: „nie wstyd ci?” „myślisz, że to kupię?” „ale zabłysnąłeś!” „ale po co się złościsz? złość piękności szkodzi”, „szkoda mi cię”, „już zaczynam płakać” itp. Ma być z humorem, ale z odpowiednią szpilką. Nie pozwól mu się sprowokować, nie pozwól wywołać w Tobie złości czy strachu. A jeśli tak się stanie, to staraj się tego nie okazywać i dalej reaguj z humorem. Niech Cię dobry humor nie opuszcza. Jednocześnie zwijaj się z jego otoczenia. Traktuj w ten sam sposób jednocześnie członków jego „fanklubu”, który służy mu do ochrony
  2. Ignoruj go. Bo on właśnie chce zwracać na siebie uwagę. To on potrzebuje Twojej uwagi. Zatem nie daj mu jej – odetnij się. Mentalnie i fizycznie. Nie dawaj się wciągnąć w dyskusje z narcyzem. Nie informuj go o swoich planach, nie pokazuj mu, co jest dla Ciebie ważne, co lubisz. Nie pokazuj też, że to, co robi, boli Cię lub denerwuje albo cokolwiek innego. Bo jemu właśnie o to chodzi, aby wywołać w Tobie te trudne emocje, pociągając za odpowiednie sznurki. W ten sposób przejmuje nad tobą kontrolę i wysysa z Ciebie energię. Patrz punkt pierwszy i następny
  3. Idź własną drogą. Bo on chce Ci pokazać, że najlepiej wie, co masz robić, jak myśleć, jak żyć i jak się czujesz. I że on ma rację. On chce decydować o tym, kogo wyrzuci na śmietnik, a kto będzie doświadczał jego wytworzonego na swoje egoistyczne potrzeby radioaktywnego blasku. To on chce manipulować ludźmi dla swoich korzyści, w ten sposób czując władzę nad nimi, wpędzać ich w poczucie winy. Zatem właśnie wybierz swoją przestrzeń i swoją drogę. Bo Ty najlepiej wiesz, co jest dla Ciebie najlepsze, jak masz myśleć, co chcesz robić i jak masz prawo się czuć. A co, może narcyz zaburzony osobowościowo, który postrzega Ciebie tylko jako obiekt do eksploatacji i sam nie może ogarnąć siebie? Błagam. Poradzisz sobie. Spokojnie.

Narcyz na zewnątrz i wewnątrz

1. Narcyz „na ludziach”

jest z reguły bardzo przyjazny. Może być bardzo zaangażowany w sprawy ludzi ze swojego otoczenia, pomocny i wydaje się wzbudzać bardzo duże zaufanie. Nawet nieco nieśmiały („uroczo” nieśmiały, nieporadny). Ale pamiętaj, że to tylko odpowiedni wizerunek, obudowanie. To jest gra. On techniki manipulacji studiował od dawna i potrafi czytać z ludzi jak z książki i wyniuchać swoją ofiarę nosem. To jego sposób tworzenia lepu na ludzi.

Nie ufaj więc od razu komuś tylko dlatego, że sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Nie angażuj się od razu w związek, a tym bardziej nie rzucaj mu się od razu desperacko na szyję, uważając go za odnalezioną po latach poszukiwań połówkę pomarańczy (swoją drogą, nikt nie jest dla nikogo żadną połówką!) lub po prostu bratnią duszą. On chce, byś tak go postrzegał.

Bądź uważny na takich ludzi, którzy bardzo chcą być widzialni w otoczeniu i są bardzo aktywni w tym kierunku (szczególnie gdy ludzi blisko z nimi związanych nie dopuszczają do głosu i obgadują za plecami) oraz chcą zabierać Ci jak najwięcej czasu. Zatem nie nadziej się na niego. Nie wpadnij jak śliwka w kompot (a często z deszczu pod rynnę po jakimś innym toksycznym związku). Wyluzuj. Zwolnij. Nie kłap dziobem o całym swoim życiu słabo poznanym osobnikom, ale więcej słuchaj i czytaj między wierszami. Nasza intuicja dosyć często nam podpowiada coś, co potem okazuje się prawdą. Jej też słuchaj.

Bądź uważny – po prostu. Nie utrzymuj klapek na oczach, bo po co? Nie daj się też efektowi aureoli, żeby nie dać się oślepić i wciągnąć. Przyjmuj po prostu wszystko takie, jakie jest i akceptuj to. Pozostań sobą. Dlaczego tak bardzo zależy Ci na związku z kimś? – Żyj samodzielnie, sam sobie jesteś w stanie zapewnić troskę i bezpieczeństwo. Nie poszukuj ludzi, którzy jak narkotyk, zapewnią Ci jaranie się. Masz się czuć sam ze sobą dobrze i nad tym pracować. Wtedy będziesz wolny. Bądź dla siebie najlepszym przyjacielem, bo tylko Ty ze sobą zostaniesz aż do śmierci.

Co powinno wzbudzać niepokój?

  • ciągłe romansowanie, erotomania, pociąg do pornografii, adrenaliny (ekstremalne sporty), upijanie się, uzależnienia
  • obgadywanie, wyśmiewanie i ocenianie innych ludzi, szczególnie tych, z którymi, wydawać by się mogło, narcyza łączą najbardziej zażyłe stosunki; pogarda wobec ludzi (wyrażana sam na sam albo między wierszami)
  • częste komentowanie czyjegoś wyglądu i intelektu, a także zachowania najczęściej w negatywach (brzydki, gruby, głupi, dziwnie chodzi itp.)
  • jakiekolwiek zmiany zachowania o 180 stopni (dwulicowość).

2. Narcyz wewnątrz

jest osobnikiem niedojrzałym emocjonalnie i społecznie, nieodpowiedzialnym, prymitywnym, bez wyrzutów sumienia (obojętnie jak wydaje się być inteligentny – z wysokim IQ, pewny siebie, komunikatywny, rozważny i zaradny, a nawet pracowity i skuteczny w pracy – nie ma to nic do rzeczy).

Ludzi postrzega nie jako istoty duchowo-fizyczne posiadające uczucia, emocje, swoje wartości, charakter, doświadczenia, wiedzę, umiejętności, talenty, kwalifikacje itp., do których powinno się mieć z zasady szacunek i sentyment i z którymi fajnie jest utrzymywać dobre długofalowe partnerskie relacje dla samego bycia. Ale jako kawał mięcha, którym można się nażreć. Im bardziej wartościowe, tym bardziej odżywcze. On się z nimi nie cacka, nie ma żadnej empatii.

Narcyz jest zakompleksiony, niepewny siebie, ma niskie poczucie własnej wartości, nie akceptuje siebie („ja”) prawdziwego. I stąd takie jego działania, które mają zrekompensować braki.


Jak działa narcyz?

Narcyz uprzedmiatawia ludzi, nienawidzi, jest chorobliwie zazdrosny. Ciągle dąży do tego, aby być od innych lepszym i wyróżniać się. Stosuje projekcję – przypisuje innym swoje wady, intencje, brudne zagrywki. Przeinacza fakty, kłamie, wpędza w poczucie winy, lekceważy, ośmiesza, stosuje gaslighting.

Rządzi, dzieli, selekcjonuje ludzi na użytecznych i nieużytecznych dla siebie (niejednokrotnie w bardzo subtelny sposób, niepostrzeżenie. Wydaje się to być logiczne, bo stosuje racjonalizację swoich wyborów i odpowiednią perswazję, a przy tym “pranie mózgu”).

“Robi szopki”, przeprasza i płacze, gdy poczuje zagrożenie Twoim odejściem (by czasem żywiciel mu nie odszedł. Tylko z tego powodu. Serio. To nie jest żaden żart. On to robi tylko po to. W krytycznej sytuacji jest zdolny do takiej gry. Oczywiście wytłumaczy to wielką miłością do Ciebie i poczuciem wielkiej straty, gdybyś tylko zdecydował się odejść).

To wszystko da się wyraźnie zauważyć i doświadczyć na własnej skórze przy bliższym poznaniu narcyza.

Dwie odmiany podejścia narcyza (i innych toksyków) do ludzi:

  1. 3Z: Zdobyć, Zdeptać, Zostawić
  2. ZDC: Zdobyć, Deptać, Ciągle mieć pokarm

 W pierwszym podejściu: 3Z narcyz dąży do tego, aby wyeksploatować kogoś, kto wydaje mu się o wiele bardziej wartościowy i atrakcyjny od niego oraz bardziej wpływowy. Wyssać z niego wszystko, a następnie wyrzucić, mając radochę, że go pokonał. Że nikt już nie zagraża jego pozycji. Następnie zabiera się za innych. Często ma już kogoś takiego na oku, z kim jest już w jakiejś relacji i przeskakuje jak pchła na nowego żywiciela. Związek taki zaczyna się bardzo namiętnie, namiętnie przebiega i w końcu pada – wypala się. Narcyz rzuca swoją ofiarę jak szmacianą lalkę, która już mu się znudziła i którą się już brzydzi. Cykl się powtarza.

W drugim podejściu: ZDC – narcyz ma problem ze znalezieniem kogoś innego do wypatroszenia. Jest to typowe pasożytnictwo, które nie doprowadza do całkowitego wyssania energii życiowej ofiary. Właśnie ze względu na to, aby cały czas mieć czym się żywić. Może to trwać bardzo długo (warto nadmienić, że narcyz odznacza się też sadystycznym zacięciem), ale gdy narcyz w końcu znajdzie nową ofiarę – „soczystą”, przeniesie się na nią, a obecną porzuci. Jest to więc zwykle działanie przejściowe w ramach 3Z.

Uwaga: do podejścia ZDC zalicza się też tzw. “posiadanie kołdry” (por. Maja Friedrich: “Moje dwie głowy”). “Kołdra” to partner/partnerka, żona/mąż – ktoś, kto służy narcyzowi do przykrycia jego chorobliwego uganiania się za nową ofiarą i adrenaliną, jednocześnie umożliwiając tworzenie pozorów dobrego związku, dobrej rodziny (czyli utrzymanie pozytywnego wizerunku). W rzeczywistości to mentalnie narcyz już dawno opuścił swoją “kołdrę”. W zasadzie, to nigdy nie był z nią w prawdziwym związku uczuciowym. Narcyz nie potrafi takich tworzyć, bo nie potrafi kochać. Natomiast narcystyczny związek z “kołdrą” służący jego egoistycznym potrzebom może trwać długo.

Narcyz zawsze będzie dążył do tego, aby kogoś zdewaluować, aby nie zagrażał mu atrakcyjnym wizerunkiem, przyciąganiem uwagi i wpływem na innych, bo on myśli przede wszystkim takimi kategoriami (WUW).


Równowaga w przyrodzie i ochrona przyrody z narcyzem w ekosystemie

Skoro w przyrodzie musi być równowaga, a narcyz też zalicza się do elementów przyrody, to nie ma się co dziwić, że podejmuje się takich działań, które pozwalają mu zrekompensować jego wewnętrzną pustkę.

1. Narcystyczna osmoza

W relacji z innymi osobami działanie narcyza można porównać do zjawiska osmozy. Polega to na tym, że roztwór o słabym stężeniu (woda, czysta ciecz) przepływa przez półprzepuszczalne ściany tam, gdzie jest roztwór o mocnym stężeniu (brudna ciecz). Dlatego możemy mieć poczucie, że nasze pozytywne emocje, energia przepływają przez nasze ciało do jakiś bardzo gęstych naleciałości wewnątrz narcyza. Narcyz nam je pochłania.

Nie zapominajmy też, że zgodnie z jedną z teorii, wnętrze narcyza jest jak przepaść, jak studnia bez dna, do której jesteśmy wciągani. A w zasadzie to nasze emocje i pozytywna energia są wciągane. Bez ustanku. Czyli mamy do czynienia z sytuacją, w której pustka (odwieczna) wypełnia się tym, co my posiadamy.

2. Ochrona źródeł i kanałów przepływu energii

W ostatnim czasie spotkałam się jednak z jeszcze jedną teorią. A mianowicie, że to my sami blokujemy swój przepływ energii w kontakcie z narcyzem (Rafał Dudek). Jeśli traktować energię, która cały czas płynie i przepływa też przez nas jak strumień (co uważam za absolutnie słuszne myślenie), to jak możemy wtedy powiedzieć, że narcyz zabiera nam energię? Przecież za chwilę pojawi się nowa. Zatem w takim wypadku musimy mieć do czynienia z jakąś blokadą. Blokujemy się samoistnie przed kontaktem z narcyzem. Tylko dlaczego, skoro cały czas następuje przepływ i możemy się w ten sposób oczyścić? Rafał Dudek już tego nie wyjaśnia.

Ja natomiast myślę, że to wynika z obawy przed zatruciem źródła albo może inaczej: przed zatruciem kanałów przepływu tej energii, które spowoduje, że stanie się szkodliwą dla nas energią i dla naszego otoczenia. To jest po prostu naturalny sposób ochrony.

Myślę też, że niejednokrotnie mogliśmy się o tym przekonać, kiedy jednak, mimo niechęci do narcyza, postanowiliśmy chociaż trochę się na niego otworzyć, np. pogadać z nim na jakiś temat, być dla niego mili, a następnie znienacka zostaliśmy w jakiś sposób przez niego znowu zaatakowani.

3. Forsowanie blokad dostępu przez narcyza

Myślę sobie też, że jeśli narcyz nie może czerpać już z nas garściami, to on właśnie nawet wykorzysta to, że jesteśmy na niego zamknięci. Dość mocno, ale nie na tyle mocno, aby nie mógł on się jednak przebić do nas albo abyśmy jednak nie uchylili przed nim drzwi i mógł nas przez nie postrzelić. Kombinuje na wszystkie sposoby jak to zrobić. Czasem po prostu wystarczy nagły silny strzał i jeśli nasza bariera przed nim nie jest dostatecznie mocna, to znowu nas złamie.

Ale wracając do postrzelenia poprzez uchylone drzwi: zatruta strzała, którą w nas strzelił narcyz, nie może już z nas wyjść, bo nie ma drogi wyjścia. Była tylko przez chwilę droga wejścia i on to wykorzystał, więc męczymy się z zatrutą strzałą wbitą w nas i jednocześnie w nas zablokowaną. O to chodziło narcyzowi – żeby właśnie wstrzelić nam toksynę i zamknąć ją w nas. W ten sposób ma nad nami kontrolę, bo reagujemy dokładnie tak, jak on chce: jesteśmy rozzłoszczeni, rozbici, depresyjni, a on może triumfować.

Kiedy tak się dzieje? – Kiedy spadły nam już klapki z oczu albo narcyz sam się pokazał w pełnej okazałości i nie musi już niczego udawać przed nami, bo ma nas w swoich szponach. Wtedy dochodzimy do tego, jak bardzo jesteśmy uwikłani w toksyczną relację z narcyzem i zdajemy sobie sprawę, że to wszystko, co było wcześniej, to było naprawdę perfidną grą z jego strony, aby nas złapać na haczyk i eksploatować. Daliśmy się nabrać. Potem znowu. I tak ileś razy. Postanawiamy w końcu jakoś się zamykać na niego, tylko że on już wystarczająco się nas nauczył i ma wszystkie klucze do nas. A jeśli i one nie wystarczą, to ma wytrych.

Możemy też mieć wrażenie, że cały czas trzyma stopę w naszych drzwiach.

4. Kiedy narcyz przestanie strzelać?

Swoich strzałów narcyz będzie próbował zawsze. Bez względu na to, jak bardzo będziemy na niego zamknięci i ile czasu nie będziemy się z nim spotykać od zerwania z nim kontaktu. Strzeli w nas dla samego rewanżu za nasze odejście przy nadarzającej się okazji. Bo on zawsze musi mieć ostatnie zdanie. Licz się z tym.

Ale się nie dawaj. Warunek jest jeden, aby się nie dać: nie licz na to, że narcyz się zmieni i bądź zawsze na niego zamknięty. Jedyna droga, jaka może być otwarta w kontakcie z nim, to droga jednokierunkowa: droga wyjścia od nas: kieruj do niego informacje w odpowiedzi na jego toksyczne działania wymierzone w Ciebie, ale NICZEGO OD NIEGO NIE PRZYJMUJ. Będzie odbijał się jak od stalowych drzwi i siły naszego strumienia energii. Jak się zachowywać w kontakcie z nim – masz wyżej: kontry na WUW. Dotyczy to zarówno komunikacji ustnej, jak i pisanej (sms-y, komunikatory, fora dyskusyjne w mediach społecznościowych).

Przede wszystkim zerwij z nim całkowicie kontakt, jeśli możesz (nie masz z nim dzieci).


Początek eksploatacji przez narcyza. Czyli jak to wszystko się zaczęło?

Narcyz wkręca się w nas jak wiertło. Eksploruje nas.

I na tym etapie można zatrzymać proces naszej eksploatacji.

Niejednokrotnie jednak to my sami podajemy siebie na tacy narcyzowi: „popatrz jaka/i jestem fajna/y, miła/y, dobroduszna/y, pomocna/y, tyle potrafię znieść…” ple ple ple.

Sygnał dla narcyza:

  1. Brak własnych granic albo są słabe
  2. Silna potrzeba akceptacji
  3. Można karmić się emocjami, można deptać i obarczać poczuciem winy, gdy robi się świństwa, a jednocześnie stwarzać pozory akceptacji, a nawet miłości.
  4. Idealny obiekt do eksploatacji,
  5. Można żreć bezkarnie, ciągle deptać i w ten sposób się dowartościowywać.

Wyczuwając, że ktoś zaczyna nas pochłaniać, eksploatować, obarczać winą, dowartościowywać się nami, podważać prawdziwość naszych uczuć i wmawiać nam, że czujemy lub myślimy inaczej oraz filozofować, czym to może być spowodowane, należy natychmiast zamknąć się na niego. Nie łudź się, że coś się zmieni. Będzie tak samo, a z czasem jeszcze gorzej. To powinno być sygnałem alarmowym, że masz się zwijać.

Jeśli jednak otworzyliśmy się już za bardzo przed narcyzem, to proces zamykania się na niego trwa o wiele dłużej, bo dotyczy zmiany naszej mentalności. Narcyz, który już raz się w nas wczepił, nie będzie chciał tak szybko się odczepić. No bo czemu? Znajdywanie nowej ofiary wymaga zużywania energii na nową grę aktorską.

No cóż, są tacy, którzy kochają żreć. I zabranie im siódmego kawałka tortu i tak doprowadzi ich do płaczu i zgrzytania zębami.


Co zrobić, aby nie przyciągać narcyzów?

Mamy przede wszystkim wyzbyć się:

  1. poszukiwania akceptacji i opieki u innych osób
  2. zapędów udowadniania wszystkim, że jesteśmy kimś dobrym oraz
  3. niesienia wszystkim pomocy z pełnym poświęceniem.

Mamy zająć się akceptacją samego siebie i sami sobą się zaopiekować. Nie musimy też nikomu niczego udowadniać ani nie mamy obowiązku bezpośrednio pomagać osobom dorosłym, a tym bardziej robić coś za nich, gdy sami mamy problemy. W szczególności, gdy mamy problemy w związku z ich zachowaniem w stosunku do nas. Jeśli chcemy, pomagajmy na miarę naszych możliwości i najlepiej we współpracy z kimś. A wybawianie ludzi i zmiana ich życia nie jest na miarę naszych możliwości.

Poza tym: każda pomoc to nasza decyzja, nasza dobra wola. Jeśli ktoś nas do tego zmusza, to już nie jest pomoc. To jest przemoc. Tak samo jest, gdy my sami chcemy komuś udzielić pomocy na siłę. Musimy uwolnić się od przymusu pomagania.

Natomiast takie nasze podejście, które pasuje najbardziej narcyzowi, bierze się z naszej rodziny pochodzenia (brak miłości, akceptacji, bezpieczeństwa, właściwej opieki, obwinianie, ciągłe krytykowanie i niezadowolenie z nas oraz demonizowanie, wymaganie ciągłej pomocy, podporządkowania i posłuszeństwa od nas), więc najpierw należy przyjrzeć się swoim toksycznym związkom z rodzicami i uwolnić się od nich. Dopiero wówczas można skutecznie uwolnić się od narcyzów, którzy pojawiają się na naszej drodze, i w ogóle przestać wchodzić z nimi w jakiekolwiek głębsze relacje.


My – narcyzi?

Każdy z nas może zauważyć u siebie cechy narcyza. Sami jesteśmy w jakimś stopniu narcyzami. W końcu kto nie lubi się czymś pochwalić? Poza tym w naszym społeczeństwie w pewnym stopniu się tego wymaga. Już w szkole podstawowej oczekuje się od dzieci, aby umiały opowiedzieć coś o sobie, jakoś się zaprezentować. Nawet wcześniej. Nie wspominając już o rekrutacji do pracy. Ale jeśli:

  • utrzymanie WUW nie jest dla nas najważniejsze pod słońcem i nie jest to dla nas pokarmem, na który polujemy bez ustanku,
  • nie dążymy do osiągnięcia czegoś bezwzględnie, stosując brudne zagrywki i idąc po trupach do celu
  • nie gadamy ciągle o sobie, nie przechwalamy się tym, jacy to my nie jesteśmy piękni/zabawni/sprytni/mądrzy, ale potrafimy też uważnie słuchać i wczuć się w czyjeś przeżycia
  • nie deptamy psychicznie niewinnych ludzi, słabszych od siebie, nie stosujemy permanentnej manipulacji, nie eksploatujemy ich, aby osiągnąć korzyści tylko dla siebie i by wyśmiewać „naiwniaków”, którzy nam zaufali
  • nie traktujemy ludzi jak soku w kartonie, który można wyssać do cna, a następnie zgnieść i wyrzucić pozostałość do śmieci, a na końcu jarać się tym. Choć chyba bardziej trafniejsze określenie to zrzucanie ze skały i jaranie się, gdy spadając, jeszcze się obijają po drodze o kamienie.

Jeśli tak nie postępujemy, to możemy spać spokojnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.