Zobacz, jaka jestem zwykła. Czyli jak rozpoznać pseudodobroduszną narcyzę z parciem na szkło?

lustro ona przegląda się w lustrzeGeneralnie nie powinno być z tym żadnego problemu: skoro ma nadmierne parcie na szkło, to pewnie jest narcyzem. Gorzej, jeśli ma do tego pewną atrakcyjną filozofię, chmurę, dym, mgłę za pomocą których ukrywa swoje zamiary. Na przykład pomaganie innym.

Dlaczego to jest złe?

Bo jest fałszywe. A fałsz oznacza brak prawdy. Kłamstwo natomiast trudno jest uznać za zdrowe, terapeutyczne, konstruktywne. Kłamstwo to oszustwo. Oszukiwanie Ciebie i innych. Narcyz dowartościowuje się tym, że błyszczy w blaskach fleszy. Że ma fanów, klakierów. I to jest jego głównym celem. Z nich ciągnie. Tym się karmi. Jest toksyczny. Wykorzysta do tego różne środki, ludzi i media, ale najlepiej masowe. Czyli telewizję, radio i oczywiście social media. Węszy okazje do wystąpień publicznych, wywiadów. Chodzi mu o pokazanie się, robienie szumu wokół siebie. Przedstawienie siebie jako nadzwyczaj wyjątkowego, zrobionego na tip-top. Eksponowanie swojego “ja”. A gdzie w tym Ty? Gdzie w tym szczera pomoc?

Jeśli przedstawia siebie jako osobę pomocną, to musi o tym wszędzie odtrąbić. W tym celu przygotuje też plakaty i posty na fejsie ze swoją zadowoloną twarzą. Jeszcze na długo przed samym wydarzeniem seriami będzie Cię tym atakował. Aż do znudzenia. Masz wrażenie, że za chwilę wyskoczy Ci z lodówki. Będzie werbował do swojego grona Twoich znajomych, nawet jeśli Ty z nim nie jesteś w dobrej komitywie. Dlaczego? – Bo to, co oferuje wydaje się bardzo wartościowe, bardzo pomocne dla ludzkości. Czyli oferuje siebie. I pochłania go to niesamowicie. Ale nie poda przecież siebie na talerzu. Musi coś wymyślić. Zatem wymyśli, że potrzebujemy tego właśnie w tych czasach, ma remedium na wszelkie zło tego świata (tworzy takie opakowanie). Potrzebujemy więc jego (właściwa zawartość opakowania).

Mass media pozwolą mu przedstawić siebie, historię jego życia od urodzenia szerokiej rzeszy. Bo przecież jest cudowny i zasługuje na uwagę ze strony wszystkich. A kto jego (działalności) nie docenia, to musi mieć coś z głową. Przecież on nawet papierek po cukierku wyrzuca w cudowny sposób.

Jest mistrzem, jest twórcą, jest pasjonatem. Jest mądry, ładny i inteligentny. Nie ważne, że nie ma przy tym żadnego doświadczenia. Nie ważne, że nie ma wykształcenia, kwalifikacji, że nie ma o czymś pojęcia. Albo i ma, ale nie na tyle, aby mówić o sobie, że jest ekspertem i masterem. A on nie ma skrupułów, aby sięgnąć po takie określenia. Nie ważne, że niczego sam nie wymyślił, tylko ukradł komuś, ewentualnie tylko nazwę zmienił tego czegoś. Nie ważne, że jego pasje: jazda konna, szybka jazda na motorze albo skoki ze spadochronu i nurkowanie na znaczne głębokości są wyssane z palca. Nie ważne, że wcale nie jest mądry, ładny, a jego grę da się rozgryźć, żeby nie powiedzieć wprost, że jest prymitywny. To nie ważne. Zupełnie. Ważne, że on tak uważa. A skoro tak uważa, to tak właśnie będzie się przedstawiał. Bo może.

Dlaczego o tym piszę?

Bo od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że ktoś kradnie mi tożsamość. I to w efekcie tego, że może sobie podglądać moje konto na Facebooku i dowiedzieć się co nieco o mnie od mojego exa. Jest to coś, co wzbudza zazdrość, zawiść i co nie pozwala zwrócić uwagę na nią.

Narcyza, która zaraz po tym, jak wstawiłam sobie czarno-białe zdjęcie w marynarce, to wkrótce potem też sobie takie zamieściła (z komentarzem: “Cokolwiek by to miało oznaczać”). Narcyza, która gdy tylko dowiedziała się, że prowadzę zajęcia w szkole, szkolenia i jestem pedagogiem, to również wkrótce potem zaczęła się nazywać nauczycielką, szkoleniowcem, a nawet terapeutką. Która po zwróceniu jej uwagi, aby mnie nie obrażała, zaraz potem, gdy powiedziałam jej, aby nie robiła swojemu dziecku wody z mózgu, nastawiając je wrogo wobec mnie (tylko z tego względu, że postrzega mnie jako swoją rywalkę w pogoni o uwagę – bo innego wytłumaczenia nie widzę, nic złego jej nie zrobiłam) – nazwała mnie niedojrzałą lalunią i zablokowała mnie na NK. Która, gdy zwróciłam jej uwagę, aby oddała mi może w końcu pożyczone pieniądze za papierosy (nawet jej kupiłam), oddała je ze słowami, abym sobie te pieniądze w d… wsadziła. Taki master duchowości. Uduchowiona i uzdrowiona. Z pięknym umysłem. Z mnóstwem selfie. Twórczyni metody malowania intuicyjnego (tak twierdzi) i metody mindfulness również. Narcyza, która tuż po wznowieniu przeze mnie działalności gospodarczej (na początku miesiąca), otwarła swoją (jak się okazuje – też na początku kolejnego miesiąca): prowadzi terapię psychologiczną dzieci, młodzieży, dorosłych, par, a także konsultacje biznesowe – o sztuce biznesu (chyba się zapiszę 😉). Czy posiada doświadczenie, kwalifikacje? Nie. Ale to nie jest ważne. Może to robić.

Osoba, która zaczęła prosić się o lajki od moich znajomych, wysyłając do nich zaproszenia za moimi plecami. Osoba, która wszem i wobec trąbi, że porzuciła leki na padaczkę i czuje się lepiej, gdy zabrała się za swoją pasję. Interesuje się energią kosmosu i bioenergioterapią. Swoje zainteresowania przekuwa natychmiast w warsztaty (w odróżnieniu ode mnie). Książkę napisała o swoim umyśle. Jej książka – jak twierdzi – cieszy się bardzo dużą popularnością. Zwykła mama dwójki dzieci – tak o sobie pisze. A zaraz potem o tym, że jest mistrzynią rozwoju osobistego, mówcą motywacyjnym no i twórczynią malowania intuicyjnego i mindfulness (dziwię się, że jeszcze nikt nie krzyczy o tym, kto jest faktycznie twórcą tych metod i jak tak można przywłaszczać cudze. No ale może się czepiam…).

Zapytana, jak może się przedstawić w kilku słowach, twierdzi, że jest piękna, mądra i inteligentna. Do tego dodaje swoje wzbudzające powszechny podziw hobby, czyli między innymi jazdy (konne, motorowe). Że lubi sporty ekstremalne. Pisze, że występuje w całej Polsce na licznych spotkaniach jako prelegent. Warsztaty prowadzi, oczywiście w roli głównej – ona, jak i na innych zdjęciach, które mają dokumentować jej działalność. Opinie o terapii (oczywiście tylko pozytywne) piszą przyjaciele i znajomi królika. Jeszcze dwa tygodnie nie upłynęły od otwarcia, a tu takie sukcesy! Na swojej stronie internetowej opinie wpisała sobie sama…  Ale brak w tym wszystkim konkretów: co dokładnie i jak pomogło, kiedy. To też nie ważne. Ważna jest sama osoba. Zrobiona na tip-top.

Zgłosiła się do konkursu na człowieka roku w kategorii działalność społeczna i charytatywna. Hm. Może jednak ktoś wie, co takiego zrobiła i podzieli się wiadomością?

Zwykła kobieta z kosmosu.

Na świat

Tworzy globalny projekt jakiś. Za niedługo pojawi się w czyjejś lodówce za oceanem. Oczywiście będzie chciała Ci pomóc. Bo ma zasoby, pod którymi podpisuje się własnym imieniem i nazwiskiem. I rozdaje autografy (i tak dostaniesz).

Uwaga! Piszę całkiem poważnie (choć mam na uwadze, że tekst mógł już zostać odebrany przez Ciebie jako czarny “PijaR”):

Korzystając z pomocy takich osób, pozwalasz im rozwijać swoje narcystyczne zaburzenia.

Robisz to na własną odpowiedzialność.

A tobie, matko-polko, jak siebie nazywasz: współczuję. Zablokowałam ciebie w końcu na fejsie, abyś przestała w końcu mnie przez 10 lat podglądać i kombinować, co tu zrobić, aby wypaść ode mnie lepiej. Coś ci powiem: nigdy ode mnie lepiej nie wypadniesz, bo nigdy nie będziesz ode mnie lepsza.

Ale przynajmniej będę mieć psychiczny komfort, że ukróciłam twoje dowartościowywanie się moim kosztem. Myślę, że tobie też w ten sposób pomogłam – nie będziesz musiała pogłębiać swoich kompleksów. Jakkolwiek polecam wizytę u terapeuty: jest tańszy od twoich ofert. Dasz radę.


Przedstawione zachowania narcyzy noszą również na cechy osobowości histrionicznej.

Ale o tym w osobnym artykule.

One thought on “Zobacz, jaka jestem zwykła. Czyli jak rozpoznać pseudodobroduszną narcyzę z parciem na szkło?

  1. Ania Lachowska

    Rewelacyjny tekst- bez owijania w bawełnę zgrabnych, bezdusznych określeń paranaukowych i poprawnych politycznie. Czysty konkret. Tak, takie osoby istnieją i tak, zachowują się w ten sposób, na prawdę! Widzisz taką w swoim otoczeniu i myślisz, że zwariowałeś? Nie, to nie Ty… Wiem, ciężko uwierzyć, ale dlaczego łatwiej Ci uwierzyć w to, że sobie to wymyślasz?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.