28 listopada, 2020

Co to znaczy “dojść do siebie”?

Źródło: Pixabay

Zapowiadałam ostatnio kolejny post o wychodzeniu z toksycznych relacji. A więc to jest ten post. Wprawdzie miał być już wcześniej. Ale został zastąpiony postem wcześniej nieplanowanym o empatyzacji z narcyzem, zrodzonym z potrzeby chwili. To tak przy okazji zachęcam do poczytania.

Wracając do tematu, punktem wyjścia do wyjścia jest właśnie dojście do siebie.

Ale od początku.

Co Ci daje przeszłość?

Zapewne wspomnienia. Miłe. Niemiłe. Jak często tam jesteś?

A jeśli chodzi o te niemiłe, te związane z interakcją z ludźmi w przeszłości? Z domem? Własnymi związkami? Jak często wydarzenia stamtąd odzywają się teraz? Jak bardzo męczą i przytłaczają?

Bo tak się składa, że energii nie przyniesie Ci nadmierne grzebanie w przeszłości. Tkwienie tam i ciągłe użalanie się nad sobą. Owszem, grzebanie tam i użalanie się też jest potrzebne. Ale, zgodnie z powiedzeniem: co za dużo, to nie zdrowo. A Ty sam możesz wyczuć, kiedy dość, kiedy już Ci się to ulewa.

Jeśli natomiast nie przestajesz rozpamiętywać przeszłości, to dlaczego? Co Ci to daje?

Możliwość zdobycia psychicznego utulenia przez innych ludzi? Tylko ile to tulenie ma trwać? Na zawsze? W takim razie brakuje Ci ewidentnie akceptacji, miłości, troski ze strony rodziców i ich ochrony. Ale tego już inni Ci nie zapewnią w takim stopniu, w jakim tego oczekujesz. Musisz zapewnić sobie sam, aby pójść dalej. Czyli wynieść naukę z doświadczeń z przeszłości i przekuć ją na działanie posuwające naprzód. Tylko tyle i aż tyle możesz z tą przeszłością zrobić.

Przeszłość to cenna lekcja. Ale może też być bagnem, które Cię pochłonie i nie pozwoli Ci nigdy osiągnąć tego, co jest dla Ciebie jednocześnie ważne i zdrowe, jeśli nie wyniesiesz z niej nic. Bądź więc obserwatorem przeszłości jak naukowiec, ale pamiętaj, że życie jest teraz i masz swoją przestrzeń życiową, w której możesz iść własną ścieżką i zdobywać nowe doświadczenia. Tam, gdzie coś jest nieprzepracowane, tam są blokady i nie idziesz dalej. Kumulujesz w sobie gniew, złość, frustrację, poczucie niemocy. Blokujesz przepływ. Jak masz się czuć dobrze? To jak zator w każdym organizmie. Jedyny czas, w którym coś możesz zrobić, puścić w ruch, to czas teraźniejszy.

Tkwienie w przeszłości to też wiara w to, że było tak, jak nie jest. To nienazywanie rzeczy po imieniu. To rozwód z rzeczywistością. To wyobrażenia, które zasłaniają właściwy obraz, aby nie spotkać się z bólem i usilne się ich trzymanie. Plaster na jątrzącą się ranę. Myślenie magiczno-życzeniowe.

Jak pójść naprzód?

Chodzi o przepracowanie, czyli o wyniesienie nauki z przeszłości, której jeszcze nie wyniosłeś i przetworzenie jej na działanie zgodne ze swoimi potrzebami. Działanie, z którym się zgadzasz. Które z Tobą rezonuje.

Źródło: opracowanie własne – Katarzyna Płatnerz

Zacznij od doświadczeń z rodzicami. To pierwszy etap do przepracowania (1). To są Twoje pierwsze doświadczenia na ziemi i absolutna podstawa na drodze dochodzenia do siebie. I jeśli tej relacji nie przepracujesz, to zostajesz na tym etapie. Nie dojrzejesz. Jeśli natomiast ten etap przepracujesz, możesz zabrać się za przepracowywanie następnego etapu Twojego życia w przeszłości – jak na przykład relacje w szkole (2). Jeśli doświadczyłeś przemocy w szkole, to teraz to przepracuj. Zauważ, że jeśli w domu działo się źle, wychowywałeś się w dysfunkcyjnej rodzinie z zaburzonym co najmniej jednym rodzicem, który nie pozwalał Ci na posiadanie własnych granic, to potem, nie będąc wyposażonym we właściwe narzędzia, które zapewnią Ci bezpieczne i satysfakcjonujące relacje z rówieśnikami, jesteś narażony na ataki. To nie ma znaczenia, czy Twój rodzic występował wtedy w Twojej obronie, rozmawiał na ten temat z nauczycielem, jeśli w domu, za zamkniętymi drzwiami postępował wobec Ciebie dokładnie tak samo.

Kolejne etapy Twojego życia. Jeśli nie masz dobrych wzorców relacji w związkach uczuciowych wyniesionych z domu, nie masz co liczyć, że będą one właściwe (3 lub 4). Często są powieleniem relacji w systemie rodziny pochodzenia, a dokładniej – takiej relacji, w którą Ty byłeś wikłany i zaczynasz pełnić w tych związkach i rodzinie partnera/ki podobną rolę. Również podobnie jak było w szkole, w której doświadczałeś ataków i dyskryminacji, spotkasz się z tym w pracy (4 lub 3), a to wynika z tego, że nadal nie masz własnych granic. Albo jakoś tam je rozpoznajesz, masz jakieś zasady, ale po prostu ich nie bronisz.

I tak z czasem dokładasz sobie na plecy nieprzepracowanych doświadczeń, które utrudniają Ci życie. To już od dawna pachnie depresją. Pewnie już ją nawet wtedy masz. Oczywiście chodzi o sytuację, w której nie chodzisz do psychoterapeuty. Albo chodzisz, ale nie poprawia Ci to w żaden sposób życia, bo ta psychoterapia  z jakichś względów nie działa, a Ty nie zmieniasz psychoterapeuty ani z nim nie rozmawiasz o tym, że coś nie trybi między wami.

Jeśli chcesz dalej iść i korzystać z życia tu i teraz, musisz odrobić to, czego nie zrobili dla Ciebie rodzice. Naprawić w sobie skutki ich zaniedbań. Zapełnić emocjonalne luki poprzez zaopiekowanie się sobą.

A co się dzieje, gdy opanowujesz każde z tych etapów swojego życia z przeszłości?

– Dochodzisz w końcu do siebie i zyskujesz w końcu spojrzenie na to, co przed Tobą. W końcu zaczynasz dostrzegasz przestrzeń, w której przebywasz. Pozbywasz się klapek z oczu. Doznajesz oświecenia. A te wszystkie etapy z przeszłości stają się kolejnymi krokami milowymi na drodze dojścia do siebie. Dojrzewasz. W bólach. Ale nie ma narodzin bez bólu. Natomiast dojrzenie całkowite oznacza posiadanie kontaktu samemu z sobą. Integrację ze sobą. Poznanie siebie, zrozumienie, zaakceptowanie siebie i troskę o siebie. W tym miejscu można powiedzieć: teraz ja! I zacząć iść przed siebie samodzielnie i świadomie, będąc uważnym na otaczającą Cię rzeczywistość. Oznacza to podejmowanie działań w związku z tym, co się dzieje na bieżąco w swojej przestrzeni życiowej, branie odpowiedzialności, wychodzenie z inicjatywą oraz nastawienie się, że nie wszystkim będą się podobać Twoje zdania i wybory i to jest normalne. A Ty i tak możesz robić swoje, będąc tego świadomym i odpowiedzialnym.

Jak to jest, gdy już doszło się do siebie? Co wtedy można robić?

– A co zawsze chciałeś? Miej cel. A potem następne. Idź i czerp z tej drogi do celu.

Gdy dochodzisz do siebie jesteś jak latarnia morska: dla siebie i dla innych też. Ale masz już swoje granice i nie jesteś dostępny dla wszystkich.

Rzucasz światło i oświetlasz sobie drogę, którą idziesz. Dostrzegasz bliższe (5) i dalsze (6) otoczenie, w którym znajdują się szanse i zagrożenia, którym możesz jednak w jakiś sposób zaradzić. Jesteś już przy tym bardziej odporny na trudności i niepowodzenia, bo mądrość, którą posiadasz, a którą nabyłeś z przepracowanych doświadczeń nie pozwalają Ci się już miotać jak na wietrze.

Możesz opracować i wdrożyć realne sposoby radzenia sobie w trudnych sytuacjach i rozwiązywania problemów w Twojej przestrzeni życiowej. Masz kontakt z naturą, ze światem. Twoje relacje z ludźmi są już inne. Wchodzisz w nie na innych zasadach. Są świadome i jesteś w stanie je przeanalizować. Jesteś w stanie określić, czy są dobre, czy nie i podejmować decyzje na podstawie swojego samopoczucia, zasad i wyznawanych wartości, co dalej z tymi relacjami robić. Czujesz, że jesteś częścią społeczeństwa (6), choćby łącząc się z nim poprzez najbliższych znajomych i przyjaciół (5), ale jednocześnie czujesz swoją odrębność, ponieważ masz swoją własną naturalną odnalezioną tożsamość.

Uwolniłeś też siłę, która pozwala Ci wykorzystywać różne zasoby w czasie i miejscu, w którym teraz jesteś z myślą o przyszłości i mając na uwadze swoje bliższe i dalsze otoczenie. Odczuwasz wpływ, jaki masz na te otoczenia i jaki one mają na Ciebie. Żyjesz w realnym świecie. Nie takim, jakim Ci się wydawał, nie takim, jakim mówili Ci inni, którzy na pewnym etapie Twojego życia byli dla Ciebie bardzo ważni, ale zatrzymali się w swojej przeszłości, a na których opierałeś swój świat.

Nie wierzysz. Ale czujesz, doświadczasz i na tej podstawie podejmujesz własne decyzje i działania. Nic nie blokujesz, ale wprawiasz w ruch i działasz świadomie. Obserwujesz efekty, przełamujesz się. Modyfikujesz dotychczasową przestrzeń życiową. Naprawiasz ją. Coś z niej eliminujesz. Usprawniasz. Rozwijasz się. To wszystko efekt odblokowania przepływu Twojej energii. Zatem rób to, co zawsze chciałeś zrobić, co jest realne i jednocześnie zdrowe. Bo na to masz teraz swoją energię.

Jak to leci?

Jeśli jest przepływ energii, jest życie. Wynoś więc naukę z każdych doświadczeń. Jest tu świetne powiedzenie: jest albo sukces, albo nauka (zamiast porażki). Możesz powiedzieć, że to takie mydlenie oczu. A przecież mieliśmy nazywać rzeczy po imieniu. Okej. Możesz porażkę jak najbardziej nazwać porażką, jeśli tylko chcesz. Ale jeśli mówimy o przepracowywaniu i odblokowywaniu energii, to tak czy siak każda porażka zawsze będzie nauką, jeśli oczywiście będziesz chciał coś sensownego z niej wynieść. I jeśli w ten sposób uważnie będziesz podchodzić do życia, to na pewno Twoje zadowolenie z życia będzie wysokie, bo będziesz widział, że masz kluczowy udział w tworzeniu swojego życia po swojemu. To nie znaczy, że już nigdy nie doświadczysz bolesnego ciosu, który Cię zwali z nóg że aż odechce Ci się żyć i nie będziesz musiał tego w jakiś sposób odchorować. Ale szybciej się pozbierasz. A kłodę, o którą się potknąłeś, bo jej wcześniej nie zauważyłeś albo ktoś celowo rzucił Ci pod nogi, wykorzystasz w swoim tartaku. Droga znowu jest wolna. Nie zapominaj o tym, aby mieć cele.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

GDZIE SIĘ ZGŁOSIĆ, JEŚLI NIE WIESZ, GDZIE SIĘ ZGŁOSIĆ?
Przemoc w czasie kwarantanny w zw. z COVID-19
– SZYBKA POMOC –
(KLIKNIJ)