29 listopada, 2021

Z pamiętnika topielca. Czyli krótko o tym, jak przeżyć i żyć

kobieta pod wodą nurkująca pływająca sfrustrowana niemy krzyk uwolnienie emocji“Pamiętam, jak się topiłam. Zapytałam ojca, czy jak będę tak machać (tu pokazałam, wychodząc z samochodu, takie ruchy przypominające rozmazywanie dwoma rękami kisielu po blacie stołu), to będę pływać. Potwierdził, nawet nie spoglądając na mnie.

A potem, gdy nadarzyła się okazja, na najbliższych zajęciach na basenie po długiej anginie, wskoczyłam po sygnale gwizdka do wody i zaczęłam wykonywać takie ruchy. Oczywiście szybko poszłam pod wodę, a opór wody był dla mnie na tyle duży, że nie mogłam stanąć na nogi. Nikt tego w ogóle nie zauważył w grupie dzieciaków. Nie zauważyła trenerka. Pamiętam smak chlorowanej wody w ustach, kiedy wlewała mi się już do gardła i przez nozdrza. Widziałam przez wodę moją matkę za szybą, która tam ze strachem w oczach zaczęła się nerwowo poruszać, ale w sumie nic więcej oprócz tego nie robiła.

W końcu jakoś stanęłam na nogi. Potem wdrapałam się na brzeg i tam siedziałam przez całe zajęcia, starając się przez cały ten czas łapać brakujący oddech. Nikt mnie nie pytał, co się stało. Nikt do mnie nie podszedł i nie zagadał. Kolejne zajęcia z pływania były dla mnie katorgą. W końcu przestałam chodzić i było mi wszystko jedno, czy dostanę ocenę niedostateczną z basenu czy nie. Ale dostałam, o dziwo, pozytywną.

Znowu woda

Kolejny raz poczułam smak wody zapychającej mi usta i wciskającej się do gardła, do nosa i zatok nad jeziorem. To była moja kolejna próba nauczenia się pływać w wieku 9 lat. Starała się mnie uczyć moja ciotka. Mój brat z moim ojcem stali w wodzie tuż nieopodal. Wpadłyśmy wtedy razem do dziury i zaczęło nas wciągać. Moja ciotka trzymała mnie w ramionach, a ja już widziałam pod wodą, że jest cała czerwona i nie jest w stanie więcej wytrzymać. Widziałam też pod wodą, jak mój ojciec z moim bratem stoją nieopodal nas z założonymi rękami i śmieją się w najlepsze, będąc przekonani, że się tak wygłupiamy.

Mojej ciotce udało się niespodziewanie wynurzyć razem ze mną.

I co dalej?

Tak mam teraz. Czuję się, jakby do mojego gardła wlewała się woda. Nie połykam jej, zatrzymuję w ustach, ale od tego już moja twarz zaczyna pęcznieć, a ja tonąć. Mam zablokowane gardło. Utonięcie to tylko kwestia czasu, bo długo tak wytrzymać nie można. Moje najbliższe otoczenie wymaga tego, aby mnie zapchać. Abym nie mogła otworzyć ust. Abym nie mogła się wynurzyć. Komu na tym zależy? Komu zależy na tym, abym nie wypłynęła na powierzchnię? Nie ujawniła się, nie pokazała się światu, nie zaprezentowała tego, czym dysponuję, co umiem, co mogę zrobić, co mam do powiedzenia? Komu zależy na tym, abym była cały czas ukryta pod wodą? Nie urośnie mi od tego rybi ogon ani nie zacznę żywić się wodą. Ktoś o tym wie. I uważa, że jeśli mnie nie widać, nie ujawniam się, to znaczy, że problemu nie ma. Albo wręcz się świetnie bawię. Przecież się nie odezwę, będąc pod wodą, i nie powiem, że jest inaczej. Co mam zrobić?”

Odpowiadam

No właśnie wypłynąć na powierzchnię. – Tak brzmi odpowiedź dzisiaj.

Nauczyć się pływać, nie słuchając tych, którzy mnie słuchać nie chcą. Ani widzieć. Ani mi pomóc. I wynurzyć się z tego. Ujawnić swoje zasoby i wykorzystać je. Ujawnić się. Wyrazić siebie. Uwolnić swoje gardło i kiedy trzeba – powiedzieć. Nie bać się.

W ten sposób się nie utopisz. A tak będziesz utopiony zawsze. Gdziekolwiek jesteś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

GDZIE SIĘ ZGŁOSIĆ, JEŚLI NIE WIESZ, GDZIE SIĘ ZGŁOSIĆ?
Przemoc w czasie kwarantanny w zw. z COVID-19
– SZYBKA POMOC –
(KLIKNIJ)