29 listopada, 2021

Kontakt z narcyzem. Jego podejście i Twoja kontra. Jak się nastawić w trakcie i po zakończeniu relacji?

Narcyz, choćbyś posiadł wiedzę całego kosmosu na temat mechanizmu jego zachowań, to i tak będzie traktował Cię jaki idiotę. Możesz mieć nawet tytuł specjalisty ds. narcystycznych zaburzeń osobowości, prowadzić w tym zakresie szeroko zakrojone badania od ćwierćwiecza albo i lepiej, możesz mieć certyfikaty i rekomendacje wybitnych naukowców z dziedziny psychologii, mogłeś pomóc wielu ludziom dostrzec to zjawisko i uwolnić się ze związku z narcyzem, to on i tak będzie uważał, że jesteś zbyt głupi, aby dostrzec jego gry. I będzie zaprzeczał, że jest narcyzem. Bo inaczej by nim nie był.

Ludzie, którzy nie są narcyzami, w odróżnieniu od narcyzów, biorą taką ewentualność pod uwagę i rzeczywiście wśród części z nas występuje pewien rys narcystyczny, bo tak zostaliśmy ukształtowani przez specyficzne środowisko, w którym żyjemy, w którym przez długi czas istotne był status materialny i wygląd (nadal jest to jeszcze mocno zakorzenione i nadal zbyt wiele osób jeszcze tą tradycję podtrzymuje). Na szczęście ten rys, jeśli się go dostrzeże, można w zasadzie bezproblemowo wyeliminować.

Dlaczego narcyz nie dostrzega, że jest narcyzem i uważa, że jesteś na tyle głupi i naiwny, że nie potrafisz dostrzec jego gier?

A no dlatego, że żyje w świecie zaprzeczeń, wyparcia, iluzji. Stara się Cię wepchać do swoich wyobrażeń. Według niego nie możesz tego wiedzieć. I wystarczy, że według niego tak jest. A jeśli tak jest według niego, to – według niego również – tak jest w rzeczywistości. Oczywiście, to jego rzeczywistość niemająca nic wspólnego z tą, która jest. On po prostu żyje w swoim świecie.

6 prawd o narcyzie na dzień dobry i na do widzenia

#1. Jeśli narcyz wybrał dla Ciebie jakąś rolę i przypisał Ci jakieś cechy (najczęściej niekorzystne, ale także przypisał Ci charakter superbohatera, który ma go wybawiać ze wszelkich kłopotów i dostarczać mu wiecznych mocy), to chce, abyś w tej roli pozostał. Masz stanowić integralny element jego świata, bo samodzielnie żyć nie potrafi, a ten świat jest nierozerwalnie połączony z nim. To chmura albo bańka, w której on żyje i która go zasila. Inaczej by nie żył. Rzeczywistość, prawda, fakty są dla niego zabójcze. Gdy pęka ta jego bańka (czyli zostaje zmuszony do konfrontacji z faktami i dowody wskazują na jego odpowiedzialność), to kurczy się. Oczywiście walczy najpierw o nią na śmierć i życie i nawet, gdy zostaje zdemaskowany, to twierdzi do upadłego, że wcale nie. Złapany za rękę, twierdzi, że to nie jego – znasz to powiedzenie? Narcyz rozpyla chmurę gaslightingu jak mątwa sepię w swojej obronie. Ale w pewnym momencie może zakończyć się ta zabawa narcyza, jeśli to, co nawyrabiał, zostaje sformułowane w postaci aktu oskarżenia i sprawa na przykład trafia do sądu, a na sędziego nie działają gierki narcyza. Czy narcyz nie wie o tym, że może ponieść odpowiedzialność i zostanie zdemaskowany na policji, w prokuraturze, w sądzie na podstawie dowodów? Oczywiście, że wie. Dlatego nie powinno dziwić, że narcyzi starają się zmanipulować także sędziów i biorą sobie do tego adwokatów. A gdy narcyz dostanie wyrok, w związku z którym będzie musiał ponieść odpowiedzialność za swoje czyny? – Będzie twierdził, że jest niewinny i że go wkręcono. Że wredna podła osoba, czyli na przykład Ty, uwzięła się na niego i mści się na nim. Za co? – Za to, że się bronił przez Tobą. Dlaczego? – Bo masz takie negatywne cechy, jakie Ci przypisał. Będzie zgrywał ofiarę, niejednokrotnie prezentując innym swoje mokre od rzekomej krzywdy oczy, jednocześnie twierdząc bez żadnych skrupułów, że to Ty – osobnik, który go psychicznie wymęczał, zgrywa ofiarę przed sądem lub innymi osobami.

Oto działanie projekcji i nieugiętości narcyza. Tak desperacko walczy o utrzymanie swojej bańki, maski i Twojej roli, jaką odgrywasz w jego życiu.

#2. Narcyz jest mistrzem pozorów. A więc jeśli nawet docierają do jego świadomości jakieś sygnały, że go właśnie demaskujesz, to on i tak będzie uparcie grał swoją rolę zgodnie ze swoim wizerunkowym wyobrażeniem. Natomiast te osoby, które go demaskują, na zasadzie kontrastu, będzie przedstawiał jako nienormalnych, którym uwidziało się coś, czego nikt inny nie widział.

Jeśli demaskacja narcyza przebiegała z uwolnieniem złości przez osobę, której od dawana podkładał świnię, to on będzie zachowywał się nad wyraz spokojnie, aby otoczenie postrzegało jego jako zrównoważonego, a ofiarę jako niezrównoważoną. Albo inaczej: zachowując pozory opanowania, będzie dawkował do otoczenia swoją mściwość, przedstawiając ofiarę jako kogoś, komu się uwidziało w jego zachowaniu i intencjach jakaś podłość i toksyna, przedstawiał siebie jako ofiarę swojej ofiary, tym samym nakręcając otoczenie przeciwko niej. To jest typowe osaczenie ofiary przez narcyza (zaszczucie) i odcięcie jej od wsparcia z zewnątrz w walce z nim.

Narcyz to mistrz gry aktorskiej do upadłego. Walkę prowadzi po cichu, ale zajadle, prowadzi ją z rzeczywistością, prowadzi ją sam ze sobą, a ponieważ tak bardzo mu doskwiera ta rzeczywistość i związana z tym ciągła walka (z wiecznymi wrogami i przeciwnościami losu, których kreuje), więc uważa się za wiecznie pokrzywdzonego. Nie dostrzega, że takie nastawienie, ciągła walka i rzekoma krzywda bierze się tylko i wyłącznie z jego skostniałych wypaczonych przekonań i wynikającego stąd drapieżnego nastawienia do ludzi i świata. Wszystkie świństwa, jakie robi innym są ekspresją jego wnętrza. Koncentruje się obsesyjnie na innych, chcąc ich kontrolować, opracowuje plany zemsty, dokopania temu, kto śmiał mu się przeciwstawić (wystarczy mieć inne zdanie od narcyza, wystarczy też mieć swoje własne granice i stać na ich straży – narcyz odbiera to jako atak). Nie jest w stanie skoncentrować się na sobie (zakopanym pod nawałem różnych zgniecionych i wymieszonych ze sobą uczuć i emocji, z którymi nie ma kontaktu) i na swoim życiu (poza swoją wyimagowaną bańką).

# 3. Narcyz prowokuje, oczekując od ofiary, aż pęknie i wówczas będzie mógł przypisać jej cechy, które jej zarzuca tak, aby pasowała do jego obrazka. Wtedy może skutecznie odwrócić uwagę od swoich podłości, a skierować uwagę na nią, wytykając ją palcem, demonizując i dewaluując publicznie, w ten sposób mogąc się dowartościować jej kosztem. Umiejętnie żongluje uwagą. Bo zarówno uwaga, jak i publika są dla niego bardzo ważne. Kieruje uwagę na swoje zachowanie, w którym prezentuje cechy pozytywne, bo potrafi je zagrać. Następnie kieruje uwagę na zachowania ofiary, najpierw umiejętnie ją prowokując i manipulując nią oraz wyrywając z kontekstu jej zachowanie i słowa, aby w ten sposób przedstawić ją w złym świetle (redagowanie rzeczywistości). Gdy ofiara wybuchnie w końcu od nadmiaru jego nieustannych prób wkręcania jej, włączy swój reflektor, aby otoczenie mogło ją wyraźnie widzieć, co ona za jedna i w ten sposób pozbawić ją wiarygodności. I taka ona jeszcze będzie mu mówiła, że to z nim jest coś nie tak? – No, ejże!… Bańka narcyza może trwać nadal. Jeśli przedstawi ofiarę w złym świetle i otoczenie mu uwierzy, będzie mógł z jeszcze większym triumfem zakorzenić się w swoim narcystycznym świecie. W ten sposób może zwalić wszystkie swoje świństwa na ofiarę jak do wiadra i otrzepać ręce z zadowoleniem.

# 4. Narcyz będzie nieustannie poszukiwał w Tobie słabych punktów i haka na Ciebie, jeśli masz demaskatorskie zapędy. Czy więc rezygnować z tego? Niekoniecznie. Po prostu liczyć się z tym. Narcyza można pokonać faktami i konsekwencją. Nie przyjmuj więc “dobrych rad” innych ludzi typu: “bądź mądrzejszy, odpuść” (czyli co? – Udawaj, że świństwa się nie wydarzyły, a jeśli się wydarzyły, to nic takiego?). Jeśli czujesz, że za daleko to zaszło, to nie dostarczaj narcyzowi dodatkowego paliwa w postaci swoich emocji, ale konsekwentnie konfrontuj go z rzeczywistością. Gdy zauważysz jego kolejną brudną zagrywkę, zwróć na to uwagę i wówczas możesz zadać mu wprost pytanie: “Dlaczego wmawiasz mi rzeczy, które nie miały miejsca?” (ważne, aby zabrzmiało to jak stwierdzenie, było zasygnalizowaniem, że to dostrzegasz i nie bawisz się w jego grę, a nie zaproszeniem do dyskusji z narcyzem) albo “Dlaczego znowu to robisz?”. A gdy zapyta o co Ci chodzi albo będzie starał Ci wmówić, że coś jest z Tobą nie tak (typowa zagrywka narcyza), to możesz odpowiedzieć wprost i pewnym siebie głosem: “Zrobiłeś to i to, a następnie to i to, dlaczego więc starasz się mi wmówić, że …?” albo “Na podstawie tego i tego stwierdziłaś, że…. Przyznam, że to ciekawa koncepcja. Szkoda tylko, że kompletnie mija się z prawdą, bo nic takiego nie miało miejsca” lub: “Skoro mi zarzucasz to i to, to słucham, co takiego zrobiłam, bo do tej pory zachodzę w głowę, co to może być. Może zechcesz mnie oświecić”. To tylko przykłady wypowiedzi. Ale czujesz to? – Chodzi o to, aby zasygnalizować, że zdajesz sobie sprawę, że narcyz z Tobą pogrywa. Odwołujesz się do faktów i na spokojnie wskazujesz jego zachowanie. Skłaniasz go w ten sposób do odpowiedzi, do wyjaśnień. To Ty w ten sposób chcesz od niego coś uzyskać. To Ty wymagasz od niego działania z otwartą przyłbicą, jeśli rozpoczął atak. Układ sił wtedy się zmienia, zaczynasz wytrącać mu z rąk jego broń. Jakkolwiek, ważne jest: taka rozmowa ma być krótka i konkretna, nie ma służyć żadnej dyskusji z narcyzem, ale skonfrontowaniu go z rzeczywistością, wyłowieniu zza jego mgły konkretnych elementów i nazwanie ich po imieniu, a nie okazją do karmienia narcyza emocjami. To Ty prowadzisz i nie dajesz przejąć pałeczki narcyzowi. Mówisz spokojnie i konkretnie. Choćby się w Tobie nie wiadomo jak gotowało. Oczywiście, najlepiej jest w ogóle nie rozmawiać z narcyzem. Ale czasem są takie sytuacje, które wymagają wyjaśnienia przy większej liczbie osób: na przykład sytuacje zawodowe w miejscu pracy czy mediacje w sprawach rodzinnych. Po takich Twoich wypowiedziach skłaniających go do uzewnętrznienia się, narcyz zaczyna wymyślać jakieś słabe historie, w których stara się przerzucić winę na Ciebie i projektować na Ciebie cechy, które jego dotyczą. Tylko że to wychodzi słabe, bo zadając mu jeszcze dodatkowe rzeczowe pytania, które mają ujawnić prawdę, zaczyna się jeszcze bardziej mieszać i pogrążać, a całość przestaje się ewidentnie trzymać kupy, obnażając jego niepoważność i czyniąc go niewiarygodnym. Znowu więc masz okazję, aby nazwać wprost, to co robi. Oczywiście możesz mu dawać się wypowiedzieć, ale jego wypowiedzi będą każdorazowo służyć tylko narcystycznym celom. Będzie zaprzeczał, projektował, przerzucał winę na Ciebie etc., byle by tylko nie ponieść odpowiedzialności. Co może jeszcze w takiej sytuacji zrobić narcyz przyciśnięty do muru? – Zagrać ofiarę. Ofiarę osaczoną Twoimi pytaniami. Jest to głupie, a obraz żałosny, mając na uwadze to, że do tej pory nie był w stanie odnieść się rzeczowo do tego, co mówisz do niego. Zatem, broniąc się, chwyta się jeszcze ostatecznie zagrania ofiary, aby odeprzeć od siebie jakiekolwiek zarzuty. Tani desperacji chwyt. Tworzy nad sobą aurę niewinności, zahukanego biednego osobnika, nad którym się wyżywasz, przyciskając go do muru, wmawiając mu coś, co się nie wydarzyło, on nigdy nie zrobił i nie powiedział. Będzie Cię brał na litość. A jeśli nie ciebie, to otoczenie, aby uzyskać w nim wsparcie i nastawić je wrogo przeciwko Tobie – osobie które nie ma serca, dokopuje jeszcze takiemu biedakowi. Robi to po to m.in., aby na Tobie się odegrać. Ostatecznie, powie, że kłamiesz, aby się z tej cholernie niewygodnej dla niego sytuacji jak najszybciej wyrwać. Wszystkie chwyty dozwolone. Wolna amerykanka. Żadne normy etyczne go nie obowiązują. Tam, gdzie powinno być sumienie, współczucie i autorefleksja, u narcyza jest tam dziura. Możesz wtedy i na tą zagrywkę wprost wskazać: że po takich świństwach (tu wymieniasz kilka) jeszcze stara się zgrywać ofiarę.

# 5. Narcyz, aby przestać zachowywać się wobec nas tak, jak tego nie chcemy, potrzebuje odczuć niekorzystne dla siebie konsekwencje swoich czynów. A dla niego niekorzyścią jest pozbawianie go kontroli (czyli odcięcie się od niego), pozbawienie go uwagi (czyli nie reagowanie na niego) i pozbawienie go jego misternie tkanego wizerunku (czyli ujawnienie faktów dotyczących jego zachowania), a także pozbawienie go dostępu do naszych dóbr materialnych, którymi może zaszpanować oraz pozbawienie go dostępu do naszych dóbr niematerialnych (zwłaszcza emocji, a więc nie należy wchodzić z nim w żadne dyskusje, ale dostrzegać jego prowokacje i nie reagować na nie emocjonalnie. W kwestii innych dóbr niematerialnych: nie kryć go, nie załatwiać za niego żadnych spraw, które sam jest w stanie załatwić). On robi coś albo nie robi tylko ze względu na możliwość uzyskania korzyści dla siebie albo poniesienia straty. Albo-albo. Jeśli przekraczając nasze granice, zapamięta sobie, że doświadczył nieprzyjemności, to jest skłonny tego zaprzestać. To jest programowanie warunkowe (to tak w kwestii czysto poznawczej). Natomiast w kwestii behawioralnej działa tu prosty mechanizm odruchów bezwarunkowych, które są wyzwalane w wyniku skojarzenia danej sytuacji z niekorzyścią lub korzyścią (tak jak w eksperymencie z psem Pawłowa). Dzięki temu mechanizmowi możemy liczyć na jakiekolwiek zadośćuczynienie ze strony narcyza (niedobrowolne i niebezinteresowne, ale jednak). Nie należy więc tolerować podłości narcyza i stwierdzać, że się nic nie stało. Bo to jest tylko jemu na rękę. Ale uwaga! To nie chodzi o to, aby z nim walczyć na noże, ale skłaniać go do ponoszenia odpowiedzialności (zgłoszenie na policję, do prokuratury, do sądu, jeśli sprawa zaszła za daleko najlepiej ze wsparciem innych osób i adwokata), a przede wszystkim: 1) nie dawać mu żadnego dostępu do siebie, 2) nie zgadzać się na to, aby stawiał na swoim, jeśli nas to krzywdzi, 3) zachować odporność na jego gierki, w tym granie ofiary, 4) nie dostarczać mu żadnej uwagi, ani emocji. 5) Wytrwać w tym, nie ugiąć się jego naciskom, jeśli ma to prowadzić do naszej rezygnacji z siebie. Bo jeśli się poluzuje zasady wobec narcyza, to on zaraz to wykorzysta. Więc jeśli na to pozwoliłeś, bo myślałeś, że to nie narcyz, to zawsze możesz przestać dostarczać mu korzyści, jeśli już o tym wiesz.

# 6. Narcyz żeruje na niechęci do konfliktu. Liczy na to, że ktoś odpuści, że mu znowu ustąpi. Osobiście uważam, że ktoś, kto wymyślił powiedzenie: „bądź mądrzejszy, odpuść”, chyba sam musiał być narcyzem (albo miał na myśli akceptację tego, że narcyz jest jaki jest. To co innego. Szkoda tylko, że wówczas nie zechciał wyjaśnić, jak właściwie podejść do tego stwierdzenia, ale wolał sprzedać jakiś skrót myślowy wykorzystywany przez narcyzów, w związku z czym tak dobrze się w społeczeństwie zakorzenił). Jednak w obecnie najczęściej pojmowanym znaczeniu, nie widzę niczego korzystnego, ani mądrego w tym, aby odpuszczać to, że ktoś na nas pluje i wykorzystuje, udając perfidnie niewiniątko i mając nas za baranów. Brawo, przyzwalajmy na to! Dla kogo to niby jest korzystne? Czy rzeczywiście tak mało się cenimy? Gdybyśmy częściej stawali w obronie siebie, to narcyzi nie mieliby przestrzeni do rozwoju. I jeszcze raz podkreślam, to nie chodzi o to, aby żreć się z narcyzem, ale skłaniać go do ponoszenia odpowiedzialności w sposób metodyczny. Wyrządził Ci krzywdę: ma to naprawić. Nie ma co liczyć na to, że zrobi to z własnej i nieprzymuszonej woli, bo jest pozbawiony empatii i gdy tylko może, przerzuca odpowiedzialność i winę na drugą stronę, albo na trzecią, czwartą, setną. Natomiast jeśli na własnej skórze zacznie odczuwać niekorzyści, to nauczy się, że nie warto. Zatem, aby zadośćuczynić, musi zostać do tego przymuszony sytuacją.

Narcyz żeruje na tym, że większość ludzi chce mieć dobre kontakty z innymi i jest otwartych na rozmowę, aby sobie coś wyjaśnić. Natomiast z narcyzem nie ma co sobie wyjaśniać, bo on nie jest zainteresowany wyjaśnianiem. Ma być na jego. A jeśli zwęszy okazję do dyskusji, to ją wykorzysta do prania mózgu, gaslightingu i karmienia się emocjami. Nie ma więc też co utrzymywać z nim jakichkolwiek kontaktów (chyba że masz z nim dziecko i jesteś do tego niejako zmuszony, ale to i tak należy stać na straży swoich granic, dopuszczać go tylko na odległość i to na krótko), ponieważ z miejsca wykorzysta Twoją otwartość na relację, chociaż małe otwarcie. Zastosuje taktykę „stopa w drzwi”. Żadnej wartości więc w utrzymywaniu z nim kontaktu nie widzę. No chyba że ktoś jest sadomasochistą i lubi tracić energię na coś, co mu szkodzi (czyli gdy jest de facto uzależniony). Narcyz wykorzystuje odpuszczanie mu, bo większość z nas nie lubi żyć w napięciu. Narcyz wykorzystuje empatię, bo człowiek empatyczny stara się wczuć w sytuację innej strony i nie chce przyjmować do wiadomości, że ktoś może mieć bezwzględnie złe intencje. Osobie empatycznej trudno jest przyjąć, że można chcieć być z człowiekiem nie dla dobrej relacji, ale tylko dla relacji pasożytniczej, mającej na celu ziścić swoją zemstę na drugiej stronie za wszelkie niepowodzenia wynikające de facto ze swojej niedojrzałości społecznej i emocjonalnej.

Narcyz wykorzystuje ludzi ambitnych, uzdolnionych, zaradnych, kreatywnych, zamożnych, cenionych społecznie, posiadających bogate zasoby wiedzy i mądrość życiową, stale rozwijających się, podnoszących swoje kompetencje, bo może ich ograbiać z różnych zasobów materialnych i niematerialnych i grzać się w ich blasku. Wykorzystują osoby otwarte, gotowe do rozwiązywania problemów, wyjaśniania, empatyczne, komunikatywne, posiadające autorefleksję. Żywi się ich zasobami i nimi samymi, traktując jako trofeum, nie zapewniając sobie sam nic, a w zamian dając jakieś śmieszne okruchy jego pseudo-akceptacji, pseudo-szacunku i pseudo-miłości, oczekując za nie jeszcze wdzięczności. Osoby nieświadome wykorzystania przez narcyza karmią go na długo. W ten sposób, trzymając narcyza w swoim bliskim otoczeniu i wchodząc z nim w relacje koleżeńskie i intymne, pokazują narcyzom swoje wartości i słabości, a Ci wykorzystują to bezwzględnie, aby za pomocą tego nimi manipulować.

Jak żyć po zakończeniu relacji z narcyzem? Takie FAQ

Jeśli już wiesz, że masz do czynienia z narcyzem, przeszedłeś już niejeden magiel z nim, masz dosyć poznawania nowych osób, Twoje zaufanie do ludzi zostało już znacznie nadwątlone albo nie masz już go wcale,  to możesz zadawać sobie pytania, jak masz się nastawić teraz względem ludzi, aby znowu na niego nie trafić i mu się nie poddać.

Tylko że na narcyza możesz trafić zawsze.

Ale jeśli już znasz jego mechanizm działania, to możesz szybko z tej relacji się wycofać, nie informując go o powodach.

Poniżej garść przykładowych pytań i odpowiedzi.

  • Czy mam przestać być empatyczny? – Nie. Masz przestać być otwarty dla narcyza.
  • Czy mam przestać być życzliwy? – Nie. Masz przestać być życzliwy dla narcyza.
  • Czy mam przestać być nastawiony optymistycznie i otwarty do ludzi? – Masz trzymać się swoich granic. I nie utrzymywać relacji z tymi, którzy je przekraczają, lekceważą Cię i upokarzają. Można to sobie wyjaśnić i odejść. Albo odejść i już.
  • Czy mam nie pomagać ludziom? – Nie. Masz nie pomagać narcyzowi.
  • Czy mam nie wyrażać złości? – Nie. Możesz (ale nikogo tym nie strasząc i nie wyżywając się na nikim). Ale nie przy narcyzie.
  • Czy mam nie wyrażać żadnych emocji? – Nie. Możesz. Najlepiej jak się da, to te pozytywne. Ale nie przy narcyzie.
  • Czy nie mam opowiadać o tym, co jest dla mnie ważne, jakie mam marzenia, co lubię? – Nie. Możesz. Ale ludziom, których dobrze znasz, nie dostrzegłeś czegoś niepokojącego w ich zachowaniu od dłuższego czasu, nie starali się Ciebie bombardować miłością, wykorzystywać, wchłaniać, dewaluować, dowartościowywać się Twoim kosztem i którzy opowiadają Ci również o swoich osobistych sprawach, nie zamęczając tym Ciebie
  • Czy mam nie wyjaśniać spraw z innymi ludźmi, jeśli znaleźliśmy się u progu konfliktu, wdaliśmy się z nimi w kłótnie? Dyskutować? – Masz. Ale nie z narcyzem.
  • Czy mam zrywać kontakty, jeśli ktoś mnie męczy swoją osobą. Palić mosty? – Nie. Możesz wyjaśnić z Tą osobą, dlaczego zachowuje się w sposób męczący. Z narcyzem nie masz co tego wyjaśniać, jeśli już zauważysz, że masz z nim do czynienia. Z narcyzem zrywasz kontakt, palisz mosty, nie informując go o tym. Chyba że masz z nim dzieci – wtedy trzymasz go na dystans.

I jeszcze jedno: w przypadku narcyzów, w celu uwolnienia się od nich, jesteś zwolniony z zasad moralnych, które obowiązują w relacji z innymi ludźmi, niebędącymi narcyzami i innymi toksycznymi osobami. (W końcu przecież od zwykłych ludzi, wśród których czujesz się dobrze, nie musisz się uwalniać). Aby się ochronić przed działaniem narcyza, które ma na celu zatrzymanie Cię w toksycznej relacji z nim, możesz skłamać, możesz wprowadzić w błąd narcyza, możesz zataić przed nim informacje i swoje zamiary. Pamiętaj, że to działanie w takim wypadku nie określa Ciebie! Nie mów więc wtedy: „Ale ja taki nie jestem”. Jasne, że nie. To tylko jeden z zestawu środków w Twoim arsenale zasobów (w swojej własnej skrzynce z narzędziami pomocowymi), które wykorzystujesz do radzenia sobie w życiu w trudnych sytuacjach , dla swojej ochrony i obrony, dedykowany właśnie dla sytuacji z narcyzami. Ten zestaw środków ma na celu odgrodzenie narcyza od Ciebie jak najszybciej. Ten zestaw jest przeznaczony do konkretnej sprawy i celu, a nie za każdym razem. To zestaw pierwszej pomocy, do ratowania siebie. Po użyciu możesz go odłożyć na półkę. I sięgnąć po niego ewentualnie wtedy, kiedy zajdzie taka potrzeba. Oczywiście najlepszym sposobem jest całkowite zamknięcie się na narcyza. Ale w sytuacji uwalniania się, te środki możesz wykorzystać. Właśnie po to, aby zerwać ten kontakt i uwolnić się.

23 thoughts on “Kontakt z narcyzem. Jego podejście i Twoja kontra. Jak się nastawić w trakcie i po zakończeniu relacji?

  1. Najlepsze w tym merytorycznym artykule krst to że podaje on metody na sposób postępowania.O narcyzmie napisano wiele artykułuw,ale mało z nich wnosi ptaktyczny sposób postępowania.Autorowi gratuluję spostrzegawczości i wyczucia tematu

  2. Bylem przez 5 lat z taką narcyzą… Rzucała mnie i powracała ze 200 razy. Jak już się udałem jej pozbyć (na więcej jak 3 miesiące) bo pozbyć się zapewne nie dam rady, bo ciągle wraca. A więc napiszę ile zrobiła dla mnie w tym czasie: mało co. Jak zadeklarowała, to taką pomoc, o której wiedziała że jej nie przyjmę. Ciągle wkoło ,,przyjaźnie z byłymi,, których gremialnie pogoniłem. Wieczne noezadowolona, niespełniona, obrażona na większość. Świetna manipulantka; przez pierwszy miesiąc zastanawiałem się co z nią jest nie tak-a potem co ze mną jest nie tak.
    Po jakimś czasie kłamstwa i zdrady wyszły na jaw, okazało się ze z mojej winy. 😀
    Mógłbym o niej napisać książkę. Tetaz wróciła do ,,krzywdziciela sprzed 10 lat,, i na jakiś czas mam spokój, ale jak napisałem ,,do czasu,,.
    Mam silną psychikę, ale kogoś innego ona by zwyczajnie zniszczyła: to socjopaci. Moja rada: trampki. Wkładaj i spier…aj.

  3. dobrze napisales..przeszlam relacje z narcyzem toksykiem…tez jestem silna i popieram wkladaj trampki i …..zapomnij o fajnych chwilach i absolutnie zamknij przeszlosc…wspomnienia…wymarz wszystko….idz do przodu …ja ide i teraz wiem jakiego partnera bym nie chciala…..

  4. Wspaniały artykuł. Ja tkwię w związku z narcyzem od 15 lat. Jest to koszmar, tak jedynie mogę określić życie z takim człowiekiem. Tak jak w artykule jest napisane, te osoby nigdy nie są winni, zawsze zrobią tak, że ktoś inny jest winien.Kiedy zostają z prawdą, zaczynają zgrywać ofiarę. Nie ma co liczyć, że usłyszy się od nich dobre słowo, pochwała….jeżeli to już zrobią, to tylko w obecności innych, by pokazać swoją dobroć. Najpierw zniszczą emocjonalnie, a potem żucajż swoje okruszki dobroci, za które oczekują podziękowanie. Od takiego związku jak najdalej.

    1. Niestety ja jestem 12 lat z narcyzem. Dopiero dotarło do mnie co zrobił z moja psychiką. Najgorsze że czasem wydaje się dobry i kochający bo wtedy tracę czujność a potem to już tylko to co opisane w artykule. Najgorsze jest pranie mózgu i wkładanie do głowy jaka to ja jestem głupia, że moje decyzje są zawsze złe itd a przy obcych wychwala pod niebiosa. Ignorowanie i stawianie granic nic nie daje bo z czasem i tak dorwie na 6 godzinny monolog podczas którego wyłoży mi wszystko co źle zrobiłam w ciągu ostatnich 2 dni, każde zdanie przeanalizuje aby mi pokazać jak złą osoba jestem. Koszmar. W dodatku jak człowiek tworzy rodzine jak z obrazka i ma dzieci. A w domu kusi być niewidoczny. Podziwiam tych którzy odeszli

  5. Najlepszy artykuł jaki czytałem o narcyzach, który pomaga opracować plan narcyzexit. Konkretny, bardzo techniczny, obrazowy jak instrukcja składania mebli z IKEA. Pani Katarzyno doskonały tekst! – i Pani należy się dobra recenzja, bo każdy ma jakieś swoje EGO do nakarmienia ;). Pozdrawiam.

  6. Podziwiam ludzi którzy znaleźli siłę by odejść.
    2 lata jestem w takim związku…widzę wszystkie mechanizmy…wiem jak to gra…tylko raz kiedy chciałam go zostawić po pół roku był facetem,za którym tęsknię. On mówi, że to najgorszy okres naszego związku bo cierpiał odrzucenie.Ja to wspominam jako czas kiedy się starał, kochał i dbał. Karanie ciszą jest jak wytarta płyta…zaraz po sesji wyzwisk,obrażania i zrzucania winy na mnie za każde nieporozumienie następuje okres ciszy…nie istnieje w jego słowniku słowo przepraszam…czuję się jakbym wiecznie chodziła na palcach…lista drażliwych tematów i zachowań coraz dłuższa…
    Mam ochotę iść gdzieś do lasu i drzeć się wniebogłosy pół dnia…ze złości na siebie,z bezsilności…z bólu. Ja wiem kim on jest i wiem że mnie rani.Wiem co powinnam zrobić…wszystko wiem.Ale boję się, że bez niego w moim sercu zostanie pustka…błagam podpowiedzcie jak się uratować 🙁

    1. Jedyną receptą jest zajęcie się swoim życiem: wszystkim tym, co jest DLA PANI WAŻNE, licząc się ze swoim zdrowiem i życiem. Obrać cel dla siebie – to co będzie Pani robić, gdy już odejdzie z tego toksycznego związku i podążać tam krok po kroku codziennie.
      Nie warto poświęcać ich na ścieranie się z kimś, kto jest zaburzony psychicznie i nie warto poświęcać ich na przemoc.
      A jeśli nie ceni Pani swojego zdrowia i życia, to zastanowić się, dlaczego tak jest, skoro to powinno być naturalne.
      Kto wmówił Pani, że Pani życie i zdrowie jest nienaturalnie, nienormalne?
      Proszę rozpoznać własne wartości i żyć według nich, proszę rozpoznać swoje zasoby i je wykorzystywać w drodze do celu.
      To Pani jest Panią swojego życia. Nikt inny być nie może. Bo to Pani życie jest Pani i nikogo innego. Każdy ma swoje.
      I mamy prawo wyrzucić kogoś ze swojego życia, jeśli nas w nim upokarza i eksploatuje. Albo przynajmniej znacznie mu ograniczyć pobyt w nim. Pobyt na konkretnych warunkach.
      Proszę opracować swoje życie po swojemu i na tym się skoncentrować.
      Pozdrawiam serdecznie.

    2. Witaj Renata,
      Mam to samo… 2 lata… Schudłam, osiwiałam… A mam dopiero 35 lat. Nie mam siły już na nic… Wiem, że jestem od niego uzależniona. Nie wyjdę z tego 🙁 Najgorsze kiedy ktoś Ci wmawia cechy, których Ty nie posiadasz, wszystko jest moja winą… Nie mam już siły żyć. Zazdroszczę tym, którzy się z tego wyrwali. Dziękuję za artykuł

      1. Dlaczego Pani twierdzi, że z tego nie wyjdzie? Uwolnienie się od narcyza jest realne. Tylko musi Pani przestać przyjmować jego słowa i intencje, które kieruje do Pani. A Pani przekonanie, że nie może się Pani wyrwać, jest właśnie dowodem na to, że przyjęła Pani to wszystko, czym na Panią dotąd rzucał: zniewolił Panią sobą. Czas to odrzucić i dokopać się do własnej woli. Czas zaufać sobie i nie wierzyć w to wszystko, co do Pani mówi. To jego świat, który w Panią wplątał. Ale nie Pani świat. Czas ratować siebie.

    3. Jakbym czytała o sobie. Też wiecznie chodzę na palcach, uważam co powiedzieć żeby zaraz nie było krzyków i złości. Z czasem jest coraz gorzej i wiem, że powinnam to zakończyć ale nie potrafię.
      Trzymam za nas kciuki, bądźmy silne!

  7. Ja już nie wyjdę, bo nie mam dokąd. Nie stać mnie na drugie mieszkania, zresztą jestem w formalnym związku małżeńskim i nie mogę nic kupić na kredyt bez zgody męża. Nie mogę wystąpić o rozwód, bo nie mam siły na walkę w sądzie. On mi rozwodu nie da. Jedyne wyjście to wyjechać za granicę, tylko czy dam radę? Musze zresztą poczekać aż córka skończy szkołę.

    1. Jeśli weszła Pani na tą stronę, to znaczy, że poszukiwała Pani pomocy w swojej sytuacji. Jeśli nie były to sposoby wyjścia z obecnej sytuacji, to co to było? Proszę mieć na uwadze, że jeśli będzie Pani twierdzić, że nie wyjdzie z tej sytuacji, to na pewno tak będzie. Jeśli natomiast Pani chce z niej wyjść, to należy skoncentrować się na działaniach i na doładowywaniu swojej energii, aby temu sprostać. Szukać wsparcia na zewnątrz, aby z sytuacji się wydostać. Wyjście z takiej sytuacji jest całkowicie realne i na nic nie musi Pani czekać, aby ruszyć z miejsca. A na pewno, aż córka skończy szkołę.

  8. Kochani czytajcie takie artykuły i oglądajcie filmiki na you tube.Ja dzięki temu roznałam narcyza po kilkudziesięciu minutach.Sprawdzał moją wiedzę i moralność przekraczajac granicę,gdy o kimś opowiadałam to pytał czy ta osoba jest ładna,pytał czy mi się on podoba,był przesadnie pewny siebie a gdy mu coś wytknęłam kulił się w sobie i wstydził ,na komplement cieszył się jak dziecko,wykazywał cechy paranoiczne-wszędzie widział zdrady,podejrzewał mnie że coś kombinuje,ciągle mnie testował.Można było odczuć że bardzo potrzebuje bliskości ale się jej boi, był dość impulsywny,uważny .To był chyba jakiś niezły mix . Wiedza ratuje ludzi.Polecam wam na you tube Izabelę Kopaniszyn i Tatianę Mitkową.Pietwsza jest dr psychologiem -terapeutą itp,druga coachem i znawczynią technik manipulacyjnych.
    Artykuł znakomity,też będę polecać innym

  9. Już wiele przeczytałam na temat narcyzmu, ale Pani słowa są wyjątkowo trafne. Ja zupełnie intuicyjnie postępuję zgodnie z Pani uwagami. Było bardzo trudno dojść do momentu zrozumienia, z kim mam do czynienia. To on odszedł. Kłamał. Był wyniosły. Wmówił mi, że jestem małą dziewczynką. Nikim. Odszedł w kłamstwie, bo zdradzał. A kiedy wstałam, ogarnęłam życie i siebie, powiedziałam głośno i wytknęłam wszystko, zaatakował. Dokładnie tak, jak to Pani opisała. Stał się ofiarą. Przekierował winę na mnie. A ja postępuję zgodnie ze sobą i nie daję się. To moja decyzja zgodna ze mną. Nie odpuszczam. Już teraz spokojnie, choć na początku żywił się moim gniewem i rozpaczą. Do czasu.
    Bo nie można nikogo krzywdzić i wykorzystywać bez konsekwencji. Czuję, że jestem silniejsza od niego. On nigdy nie zdejmuje maseczki przy mnie. Ja przy nim zawsze. Wymowne.

    Pozdrawiam.

    1. Pani Katarzyno, dziękuję za komentarz. Jest Pani silniejsza, odważniejsza i o wiele bardziej wartościowa od narcyza. Wszyscy, którzy wiążą się z narcyzami są silniejsi, odważniejsi i bardziej wartościowi od narcyza. Świadczy o tym nasza siła do znoszenia przemocy ze strony narcyza, odwaga funkcjonowania bez maski, odwaga bycia szczerym, a także posiadanie wartości (w tym umiejętności), które dla narcyza są atrakcyjne, a których sam dla siebie nie wytwarza, kradnąc je u innych. Pozdrawiam serdecznie

  10. Odezwę się niebawem.
    Przeczytałam artykuł i komentarze.
    Muszę ochłonąć. Poskładać puzzle w głowie .
    Pierwszy raz przeczytałam artykuł, który nazywa rzeczy po imieniu. Rzeczy , które znam . Które nazwałam sama, ale teraz jest TO uznane przez Panią jako chorobowe. Ja już nie żyję z narcyzem od 2013 roku….uciekłam z czwórką dzieci z tzw.dobrobytu w biedę.
    Bylismy małżeństwem 23 lata. Żałuje ,że uciekłam tak póżno!! .Teraz dorosłe dzieci cierpią z powodu zaburzonych kontaktów z tatą. Powielaja moje błędy…. moje wzorce zachowań, które tylko karmiły ego oprawcy.
    Byliśmy jego Protezą Życia. JA byłam protezą. Fasadą. Ochroną.
    Niestety jest to osoba medialna. Tzw.celebryta. I to piętrzy problemy, o których nie pisze Pani. To oczywiste w takiej publikacji.
    Pozdrawiam…bardzo chcę porozmawiać z Panią. Chcę podnieść przyłbicę. Przestać chronić narcyza. Muszę i chcę chronic SIEBIE I dzieci. Dziekuje za mocny przekaz . D.

    1. Pani Doroto, wspieram na odległość i zachęcam do kontaktu w każdy wtorek i czwartek w godzinach 20:00-21:00.
      Proszę nie obwiniać się za to, że spędziła Pani 23 lata w toksycznym związku. Widać, nie mogła Pani inaczej zdziałać. Najważniejsze jednak jest, że Pani się odseparowała od tego człowieka i to jest ta właściwa zdrowa postawa, którą uczy Pani dzieci. Teraz może Pani skoncentrować się na dzieciach i relacjach z nimi, zamiast tracić energię na toksycznego typa, który pochłaniał całą uwagę na sobie. Opłakać to co było, zaakceptować to, co było (absolutnie nie oznacza to, że należy uznać to zachowanie partnera za coś normalnego, tylko po prostu przyjąć, że to co się wydarzyło, rzeczywiście się wydarzyło i nie ma Pani na to już żadnego wpływu). I to jest punkt wyjścia do nowej własnej przestrzeni i zacieśniania więzi z dziećmi, stwarzania im również zdrowej przestrzeni do rozwoju. Pozdrawiam Panią serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

GDZIE SIĘ ZGŁOSIĆ, JEŚLI NIE WIESZ, GDZIE SIĘ ZGŁOSIĆ?
Przemoc w czasie kwarantanny w zw. z COVID-19
– SZYBKA POMOC –
(KLIKNIJ)