Czy na szacunek trzeba zasłużyć?

motyl-suchy kwiat-docenienie-szacunekI tak, i nie.

Każdy człowiek zasługuje na szacunek. On ma to w pakiecie od urodzenia. Biorę tu pod uwagę sam fakt, że jest człowiekiem. Nie musisz go znać z imienia i nazwiska. Po prostu jest człowiekiem. Tak samo na szacunek zasługuje każde zwierzę i roślina. Ale także pieniądz i każda rzecz. No bo z jakiej racji mamy niszczyć rzeczy?

Ale umówmy się, że przedmioty nie mają takiej wartości jak życie. W związku z czym na szacunek zasługują istoty żywe, a w o wiele mniejszym stopniu przedmioty. Ponieważ toksyczni rodzice uprzedmiotowują swoje dzieci, w związku z czym mają także wobec nich mniejszy szacunek albo nie mają go wcale. Często jednak wcale. Taka smutna prawda.

Czy można jednak mieć szacunek dla kogoś, kto nie szanuje innych? Czy można mieć szacunek do osoby, która nie ma szacunku do swoich dzieci? Czy można szanować toksycznego rodzica, gdy ten nie szanuje swojego dziecka? Czy dziecko ma szanować rodzica, który jego nie szanuje?

Skąd się bierze szacunek?

Chęć odczuwania szacunku to potrzeba. Jeśli nie zostaje zaspokojona, to przyczyn należy poszukiwać w potrzebach niższego rzędu. Zgodnie z koncepcją A. Maslowa, według piramidy potrzeb, najpierw muszą zostać zaspokojone potrzeby fizjologiczne (pożywienia, snu), następnie bezpieczeństwa (ochrony zdrowia, mieszkania), a później przynależności (akceptacji, miłości, przynależności do grupy – do rodziny). Dopiero potem można zaspokoić potrzebę szacunku.

Jeśli więc toksyczni rodzice domagają się zaspokojenia potrzeby szacunku, to wygląda na to, że potrzeby niższego rzędu nie zostały u nich zaspokojone. Tylko, że to nie dziecko ma zaspokajać im te potrzeby, ale ich rodzice. Pretensje więc powinny być kierowane do ich rodziców. Ale gdy tego sobie nie uzmysłowią i nie rozwiążą tego problemu, czyli nie wezmą go w swoje ręce, to ciągle będą domagać się szacunku od swoich dzieci. Dziecko natomiast nie ma takich zdolności, aby zaspokajać te potrzeby u swoich rodziców.

Proces wyszarpywania szacunku

Z drugiej strony, dziecko, którego rodzice nie obdarzają szacunkiem, nie ma też odpowiednich wzorców, żeby wiedzieć, jak ten szacunek ma przekazać. No i w końcu – nie okaże im tego szacunku w przypadku, gdy doświadcza odrzucenia i degradacji. Nienawidzi rodziców, więc jak i dlaczego ma okazać szacunek swoim oprawcom? Za co? Zatem koło się zamyka – ponieważ to wszystko, co robi dziecko, nie powoduje zaspokojenia potrzeby szacunku u rodzica, zatem wymaga on tego więcej, używając przemocy. To jednak nadal nie działa, bo dziecko dostrzega, że nawet gdy stara się zrobić wszystko, by ten rodzic szacunek z jego strony odczuł, to nadal jest degradowane, niszczone.

Wmawia mu się, że jest do niczego (no bo skoro „automat”, który miał służyć do zaspokojenia potrzeb szacunku nie działa, więc jest do niczego). W końcu dziecko zaczyna nienawidzić swoich rodziców i wtedy naprawdę już nie okazuje im szacunku. Czyli rodzice otrzymują wtedy to samo, co ciągle dawali dziecku, z rykoszetu. Wówczas rozpoczyna się już gorąca wojna.

Uzmysłowienie sobie tego przez dziecko, że cokolwiek nie zrobi, i tak nie zaspokoi rodzica, nie sprawi, że on poczuje się lepiej, nie zaspokoi swojego ego; powoduje otwartą wojnę. Wtedy już toksyczny rodzic nie ma złudzeń, że nie jest szanowany. To przypada na okres dojrzewania, ale może być też później.

Porażka w wymuszaniu szacunku

Dziecko było jedyną deską ratunku, aby zaspokoić potrzebę szacunku toksycznego rodzica. I nagle ta deska odpłynęła. Do kogo toksyczni rodzice będą mieć pretensję? – Oczywiście, że do deski, czyli do dziecka (bo toksyczni rodzice nie biorą odpowiedzialności za swoje trudne emocje i brak zaspokojonych potrzeb). Będą chcieli nachalnie przywrócić dotychczasowy stan rzeczy.

Ale toksyczni rodzice są bez dna i zawsze im będzie mało. Nic i nikt nie jest w stanie zaspokoić ich potrzeby szacunku. Mogą jedynie sami uporać się z tym problemem.

W dorosłym codziennym życiu, aby zyskać szacunek, należy robić coś moralnie właściwego. Wtedy można liczyć na pochwałę i docenienie. Myślę, jednak, że to toksycznym rodzicom nie wystarczy, ponieważ to niezaspokojenie sięga ich okresu dzieciństwa. Jedyne, co mogą zrobić, to samemu sobie dać szacunek. Ale to wymaga pracy nad przekonaniami o sobie. Tylko że najpierw muszą dostrzec, że ich problem jest w nich. A z tym już jest gorzej.

Szacunek do danej osoby zależy od tego, na ile zdajemy sobie sprawę, że wyrządza krzywdę

Jeśli ktoś nas krzywdzi w naszym najbliższym otoczeniu, to naturalnym odruchem będzie brak szacunku dla tej osoby. Dlaczego? – Bo zaufaliśmy jej, a ona to wykorzystała. Nie będziemy jej już wtedy postrzegać jak dotychczas. Oczywiście zdając sobie sprawę z tego, że to było niesprawiedliwe (dzieci toksycznych rodziców przez długi czas nie potrafią rozpoznać, że są traktowane w sposób niesprawiedliwy).

To, że ktoś wyrządził nam przykrość, nie musi jednak jeszcze oznaczać, że straciliśmy do niego szacunek. Ale może to już być tąpnięcie w relacji. Wszystko zależy od tego, jak bardzo było to dla nas przykre, jak bardzo nas dotknęło.

Natomiast wyrządzanie nam krzywdy, a w szczególności długotrwałe krzywdzenie, nie uznajemy jako czegoś, co należy pochwalić. Nie pochwalamy więc tego, nie przyznajemy, że poniżanie nas to jest sukces osoby, która to robi. Nie uważamy, że to jest super. Stąd uważam też, że nie będziemy mieć szacunku dla takiej osoby.

Tak samo możemy nie odczuwać szacunku dla innej osoby, z którą nie mieliśmy kontaktu, ale dowiedzieliśmy, że krzywdziła inną osobę. To zapewne sprawa neuronów lustrzanych – potrafimy wczuć się w uczucia innej osoby i stąd zdawać sobie sprawę, jak bardzo była krzywdzona. Choć dla innych osób (osób zaburzonych), krzywdzenie innych osób może być odebrane jako sukces oprawcy i powód do szacunku.

Natomiast zakładając, że dana osoba (z którą nie mamy bliskiego kontaktu, ale wiemy, że istnieje) nie krzywdzi nikogo (a przynajmniej nic o tym nie wiemy), mamy do niej naturalny szacunek (pomijam tu osoby zaburzone). I na odwrót – jeśli w ten sposób postrzegamy świat, że każdy kogoś krzywdzi, więc nie będziemy mieć szacunku do ludzi w ogóle (tak postrzegają świat właśnie osoby zaburzone, toksyczne).

Zauważ też, że

o szacunku można mówić wtedy, gdy zachowany jest zdrowy dystans.

Czyli dana osoba (która oczekuje szacunku) nie będzie miała warunków, aby niebezpiecznie zbliżyć się do nas na tyle, aby nas skrzywdzić. Jeśli przekracza te granice i mamy tego świadomość, uważam, że nie ma opcji, by mogła liczyć na szacunek z naszej strony. Nie mówiąc już o wykorzystaniu faktu przekraczania granic i atakowania.

Ile jest rodzajów szacunku?

Zgodnie z tym, co przedstawiłam już w tym artykule, wyróżniam dwa rodzaje szacunku:

  • Szacunek bezwzględny (naturalny) – wynika z pojmowania każdej istoty żywej jako wartościowej
  • Szacunek względny – będący nastawieniem do innej osoby na podstawie oceny tego, co robi w sensie moralnym

Uważam, że im gorsza ocena tego zachowania, tym w większym stopniu przestajemy kogoś obdarzać naturalnym szacunkiem. Innymi słowy, jakość czynów przesłania szanse na bezwzględny szacunek. Myślę, że wynika to z priorytetowego znaczenia czynów w naszym społeczeństwie, które tak naprawdę określają danego człowieka („nie ważne, co się mówi, ważne, co się robi”), stąd też postępując moralnie źle, można zatracić ten przywilej bezwzględnego szacunku. I tu możemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy na szacunek trzeba zasłużyć.

O takim człowieku, który postępuje moralnie źle, mówi się, że jest zepsuty. Czyli można przez to rozumieć, że zatruł swoją naturalność (czystość) i związany z tym naturalny szacunek do jego osoby. W efekcie zostaje odrzucony. Myślę, że tylko osoby głęboko uduchowione są w stanie szanować bezwzględnie osobę nawet w przypadku, gdy dopuściła się bardzo podłych czynów.

Osobiście uważam, że tak jak przyroda dąży do równowagi, to i podobnie w relacjach między ludźmi – jeśli ktoś kogoś gnębił, to może oczekiwać rewanżu albo przynajmniej utraty szacunku i kontaktu. Uważam, że jest to całkiem normalny, zdrowy odruch, typowy dla przeciętnego człowieka, który został pokrzywdzony.

Według mnie, na ogólny szacunek wobec osób dorosłych składają się dwa wymienione rodzaje szacunku, czyli szacunek bezwzględny (który mogą zaprzepaścić) oraz szacunek względny. Natomiast dzieciom należy się bezwzględny szacunek – po prostu za to, że są. Toksyczni rodzice jednak uzależniają okazywanie im szacunku od tego, co od nich otrzymują.

Myślę, że na koniec warto przyjrzeć się jeszcze pochodzeniu pojęcia “szanować” i “szacunek”. Tu możemy dojść do ciekawych spostrzeżeń.

Słownikowe źródła szacunku

Szanować – z niem. schonen, czyli mieć kogoś na uwadze, uwzględniać, poważać (traktować poważnie, z powagą, uwagą), ale także oszczędzać, chronić, czcić

Szacunek – z niem. Schatzung – określanie wartości, ceny, ocenianie (odnosiło się do przedmiotów materialnych i zjawisk). Później (dopiero w XX w.) zaczęło oznaczać poważanie, a okazywanie szacunku zaczęto utożsamiać z szanowaniem, co wzięło się najprawdopodobniej z podobieństwa słów (ze względu na fonetykę i zapis) “szanować” i “szacować”.

(Źródło: Słownik Języka Polskiego, PWN)

Znaczenie szacunku można więc pojmować na co najmniej kilka sposobów.

Jak współcześnie można pojmować szacunek i co z tego wynika?

Współcześnie wydaje mi się, że mamy skłonność do zwyczajowego pojmowania szacunku jako doceniania kogoś pod względem posiadanych przez niego wartości uznawanych za moralnie właściwe i doceniania jego osiągnięć (również uznanych za właściwe pod względem moralnym).

W takim więc wypadku, zadając pytanie, czy na szacunek trzeba zasłużyć, odpowiadam, że  każdy dorosły musi w codziennych międzyludzkich relacjach zasłużyć. W jaki sposób? –Popracować nad sobą, aby nabrać szacunku do siebie i przynajmniej nie robić komuś krzywdy.

Chyba że oczekuje rewanżu i zerwania kontaktu. Toksycznym rodzicom grozi to w szczególności.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.