20 października, 2020

Żreć, wciskać toksyczny kit i przykryć to wszystko miękką ciepłą kołdrą. Czyli 3 typowe zachowania toksyka w związku

rosiczka toksyny toksyczna trująca3 wskazane działania toksyka uwidaczniają się przy próbie współżycia z nim. Próbie. Bo współżycie z nim, ze względu na takie zachowania, nie jest możliwe w pełnym tego słowa znaczeniu i na dłuższą metę.

  1. Żreć

To chyba najlepsze określenie na postępowanie toksyka z czymś, co jest dla niego korzystne. To nie odnosi się tylko do pokarmu, ale sposobu postępowania ze wszystkim, co jest dla niego wartościowe. Czyli z człowiekiem też. Przede wszystkim z człowiekiem.

Ale możesz to oczywiście zauważyć, gdy zjada coś, co Ty przygotowałeś/przygotowałaś. Często nawet nie zasługując na to. Bez żadnych skrupułów. Po prostu sobie to weźmie. Bo jest. Często nie ma zamiaru pytać, czy może. Jeśli już, to zapyta, czy to dla niego. Tak żeby się upewnić, oczekując potwierdzenia. To nie jest normalne zjadanie, z wdzięcznością, z szacunkiem wobec pracy i tej osoby, która to przygotowała. To po prostu bezczelne wyciągnięcie ręki po gotowe i zeżarcie tego.

Małemu dziecku można to wybaczyć. Dorosłej osobie – już nie. Bo to jest pasożytnictwo i dewaluacja pracy oraz człowieka i jego własności. Ale takie podejście pokazuje, że toskyk tkwi w swoim dzieciństwie, jest niedojrzały, a nawet oczekuje pochwały i pogłaskania po głowie, że je sobie to, co capnął, na zdrowie. Toksyka nie interesuje, ile czasu i kosztów wymagało stworzenie lub zakupienie czegoś. Toksyka nie interesuje samopoczucie osoby, która to, co konsumuje, stworzyła lub zakupiła. Bo toksyka nigdy nie interesuje samopoczucie lub zdrowie innej osoby. Jego interesuje tylko to, z czego może od razu skorzystać. Nawet nie sprzątnie po sobie talerza, rzuci papierek po cukierku na podłogę, nie zetrze plam po sobie, nie odłoży nic na miejsce, a to, co popsuł – nie naprawi. Po prostu zeżre Ci, rozpieprzy i pójdzie dalej.

Żarcie, jak wspomniałam wcześniej, przejawia się nie tylko w konsumowaniu rzeczy, ale też w podejściu do człowieka. W przypadku toksyków, oprócz rzeczy, chcą oni mieć również pod swoim bokiem osoby, którzy dostarczają im korzyści. Którzy pozwalają im się dowartościować. Żywić się ich wartościami.

Niewolą i tłuką ich psychicznie, a „na ludziach” stwarzają pozory udanego związku i szacunku względem siebie. Natomiast przy poważnych krokach odejścia z tego związku osoby niewolonej, straszą ją odebraniem tego, co jest dla niej ważne. Wkręcają ją w nieprawidłowe postrzeganie rzeczywistości (gaslighting) albo na tą okoliczność nagle się zmienią, aby tłamszony zgłupiał, dał kolejną szansę i zmienił zdanie (i tak do usranej śmierci).

Osoba tak,a manipulowana przez toksyka będzie po prostu czuła się jak w klatce. W istocie, toksyk chce ją mieć, korzystać z niej, wyżerać jej wszystko wartościowe, pasożytować na niej, kąpać się w jej wartościach, ale nie współżyć z nią (nie mylić z seksem).  Dlatego też czasem może być trudno zrozumieć takiej osobie postępowanie toskyka – skoro tak mnie tłucze psychicznie, wbija we mnie szpile, nie szanuje mnie, zapędza w kozi róg, gnoi mnie, to dlaczego nie pozwala mi odejść i nie odchodzi ode mnie? Czyli kocha mnie?

– Nie. Nie kocha. Tak jak wszystko inne – traktuje jak rzecz, której można używać.  Przyczepił się jak gówno okrętu i korzysta z Ciebie jak pijawka, niewiele dając wartościowego w zamian albo wręcz nic nie dając. Bilans z relacji z takim kimś zawsze wychodzi dotkliwie ujemy.

  1. Toksyk wciska toksyczne kity

Po swojemu interpretuje rzeczywistość, starając się wcisnąć swoje postrzeganie innej osobie, która jest z nim związana i dostarcza mu korzyści. Albo doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich bredni i również stara się je wcisnąć (gaslighting).

Zauważam jednak, że toksyk jakby miał amnezję i nie pamięta całkowicie, co zrobił. Być może tak jest, ale całkiem prawdopodobne może być też to, że z taką determinacją odrzuca od siebie swoje przewinienia, aby ogłupić osobę, która wskazuje na jego błędy. Jakkolwiek, nie wejdziemy do jego głowy.

Niepokój na pewno powinno w nas wzbudzić bardzo częste zaprzeczanie przez niego jego przewinieniom, nawet przy oczywistych dowodach wskazujących na to. Częste powtarzanie „nie mam pojęcia” „a skąd mam wiedzieć?” „to nie ja” „to nie moje”, albo wręcz pełne perswazji zarzucanie, że czegoś takiego dokonała osoba, która właśnie jemu to zarzuca (projekcja).

Toksyk nie stara się wyjaśnić sytuacji. On za każdym razem odrzuca piłeczkę. Działa jak automat. Nawet złapany na gorącym uczynku będzie zaprzeczał. Albo bredził, że to jest całkiem inaczej, niż myślimy i widzimy. Że coś nam się przewidziało. Będzie bagatelizował albo znajdzie ostatecznie jakieś głupie wytłumaczenie. Nigdy nie weźmie tego na klatę i nie zmierzy się z tym, co robi, albo weźmie tylko po to, by to zbagatelizować. Nie będzie czuł powagi sytuacji.

Z uporem maniaka będzie nam wciskał kit jak zdarta płyta swoją wersję, a gdy zaczynamy się oburzać albo śmiać z takiego jego zachowania, wskaże nam, że to my zachowujemy się jak nienormalni – furiaci albo wariaci.

  1. Toksyk nie ma refleksji nad swoim zachowaniem, a do tego zarzuca kołdrę

Po zaparciu się swoich przewinień, wyżarciu komuś czegoś czy wykorzystaniu kogoś, co może przebiegać w atmosferze konfliktu (na który nawet czeka, bo wytworzonymi w ten sposób emocjami się karmi – jako wampir emocjonalny), przechodzi do porządku dziennego i żyje tak, jakby się nic nie stało. Wkrótce rzuca jakiś komplement pod adresem osoby, której wcześniej zrobił świństwo (tej trzymanej w jego klatce), będzie chciał się do niej przytulić jak do poduszki, rzuci propozycją, że może by się gdzieś wybrali na wakacje, snuł wizje wspólnej sielanki. Itepe itede.

Toksyk będzie udawał przed innymi ludźmi na zewnątrz, jak to dobrze mu się żyje z osobą przez niego tłamszoną. Toksyk żyje w przeświadczeniu, że on coś daje od siebie albo karze kogoś za wyimaginowane przewinienia, więc ma prawo tak się zachowywać (na przykład daje pieniądze. Ale zupełnie nie zważa przy tym na to, że inni w rodzinie – na przykład żona – również zarabia pieniądze, a przynajmniej lub dodatkowo zajmuje się domem i dziećmi. I przy tym, jakby tego było mało, jeszcze sprząta rozpierduchę, którą taki toksyk po sobie zostawia). A jeśli toksyk nic nie daje od siebie, to przynajmniej jest. I za to jego samo bycie powinno się być mu wdzięcznym. Kompletnie myli role dziecko-dorosły. Jest takim dużym dzieckiem.

Dziecko, jeśli coś zepsuje, to również może starać się to ukryć w obawie przed karą. Może schować zepsutą rzecz do szafy, za szafę, pod kołdrę czy gdziekolwiek indziej, aby dorosły tego nie znalazł. A jeśli tego nie widać, to problemu jakby nie ma. I podobnie postępuje toksyk.

Rozwój psychospołeczny dziecka w zdrowych warunkach polega na tym, że uczy się brać odpowiedzialność za swoje zachowanie i wchodzi w interakcje z ludźmi, aby ustalić z nimi sposób zadośćuczynienia. Toksyk zatrzymał się na wczesnym etapie rozwoju. Pomimo tego, że jest już teoretycznie dorosłą osobą, posiada mentalność dziecka, które nie chce brać tej odpowiedzialności.

Ale, korzystając z tego potencjału „bycia dorosłym” może przecież ją wziąć, zmierzyć się z tym, co robi. Tylko że tego się nie podejmuje. Nikt natomiast nie ma obowiązku, aby cackać się z kimś takim. Uważam, że ktoś, kto nie wychował swojego dziecka na osobę odpowiedzialną i nie pozwolił mu na samodzielność, nie powinien go wypuszczać z domu i wypychać na siłę, aby założył swoją rodzinę, dopóki odpowiednio go nie wychowa! Inaczej jest to świństwo polegające na podkładaniu jak kukułka jajka, którym ktoś ma się zająć i obarczaniu problemami inną osobę, aby zrobiła to za nich! Następnie kontrolowaniu, aby taki układ się utrzymywał wraz z pozwalaniem sobie na bezpośrednie interwencje, aby osobę, która chce z tego wyjść, gdy przejrzała na oczy i prysły jej wszelkie złudzenia, przymusić do tkwienia w tym toksycznym układzie! Obrzydlistwo!

Taka stłamszona w toksycznym układzie osoba jest wyżerana, szprycowana toksynami i przykrywana kołdrą złudzeń podwójnie.

Pytam: co osoba, wepchana do klatki toksyka, uczyniła złego, że jest tak traktowana? Co zrobiła toksykowi? Co zrobiła osobie, której zależy, aby taki toksyczny układ utrzymać? („latającej małpie”).

– Nic. Toksyk wraz z taką osobą „wspomagającą” znajdą jednak niejeden zarzut i niejedne usprawiedliwienie na swoje postępowanie, aby wpędzić ją w poczucie winy i w ten sposób ją osłabić. A jeśli nie znajdą, to będą zgrywać wariatów, że przecież nic takiego nie robią. Przecież nikt jej na siłę nigdzie nie trzyma.

Robią tak, żeby ją ogłupić. Ale prawda jest taka, że ona nic gorszego niż przeciętny grzesznik stąpający po tej planecie i zwykły zjadacz chleba nie zrobiła. Ona po prostu jest dla nich rzeczą. Wartościową. Ale rzeczą. I póki jest na tyle silna, że może się regenerować, to tak długo będą z niej czerpać. Tragiczne to w takiej perspektywie, nieprawdaż?

To o Tobie?

Na szczęście całą swoją siłę możesz wykorzystać, aby uwolnić się z tego toksycznego związku, a nie na jego podtrzymywanie. Tylko potrzebna jest Tobie „kotwica”.

Ale ta jest w zasięgu ręki – zgłosić się do gabinetu psychoterapeuty specjalizującego się w leczeniu uzależnień i współuzależnienia. Dla ubezpieczonych w ZUS opieka jest darmowa, tak jak każda inna w publicznych ośrodkach zdrowia.

Możesz też napisać do mnie (co nie oznacza, że wizytę masz sobie wtedy darować).

Żadna ujma. Sama korzystałam z pomocy takiego psychoterapeuty i jestem mu wdzięczna!

4 thoughts on “Żreć, wciskać toksyczny kit i przykryć to wszystko miękką ciepłą kołdrą. Czyli 3 typowe zachowania toksyka w związku

  1. Jakbym czytała o sobie i swoim narcyzie… prawie toczka w toczkę…
    Na szczęście jestem już w “odwrocie” , a raczej uciekłam do przodu !

  2. “skoro tak mnie tłucze psychicznie, wbija we mnie szpile, nie szanuje mnie, zapędza w kozi róg, gnoi mnie, to dlaczego nie pozwala mi odejść i nie odchodzi ode mnie? Czyli kocha mnie?

    – Nie. Nie kocha. Tak jak wszystko inne – traktuje jak rzecz, której można używać.” – dramat! Prawie 2 lata od rozstania, od razu miała innego, co miesiąc sama się do mnie odzywa…na początku pisała, że jej na mnie zależy, teraz pisze, że wspomina, przysyła wspólne zdjęcia i… rzeczywiście dałem się nabrać. Myślałem, że wciąż kocha.
    A przedtem rzeczywiście były szpile, brak szacunku, próbowałem się wyrwać i zrywałem, ale wracałem i to był największy błąd.
    Aż w koncu, gdy zależało mi najbardziej i starałem się najbardziej, to ona mnie zostawiła.
    To mnie totalnie zniszczyło. Nadal nie mogę się z tym pogodzić. To jak bardzo mocne uzależnienie. Dużo czasu minęło, a ja nie daję sobie z tym rady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

GDZIE SIĘ ZGŁOSIĆ, JEŚLI NIE WIESZ, GDZIE SIĘ ZGŁOSIĆ?
Przemoc w czasie kwarantanny w zw. z COVID-19
– SZYBKA POMOC –
(KLIKNIJ)